Pobudź swoją wyobraźnię ...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ali ;*. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ali ;*. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

40. Wszyscy gify ;*

1. Nathan
nath: wybaczysz mi ?
Ty: To urocze.....ale muszę się zastanowić
Nathan :




2.  Max
*siedzisz w salonie czytając magazyn nagle wbiega Max*
Max : banany są moje ! tylko moje !






3. Jay
*Jesteś barmanką, podajesz chłopakowi piwo*
Jay :




4. Tom
*chłopak zauważa cię na koncercie*






5. Siva
Tom: Siva Diva idzie na randkę ?
Siva : tak, idę na randkę z <t.i.>



 
 
 

39. Nathan gify ;*

1.
*jesteś na koncercie chłopaków, zapłakana podchodzisz pod scenę*
Nathan :








2. 
*zaczęłaś rodzić, twój chłopak przyjechał do szpitala*
Twój tata: To dziewczynka
Nathan : Naprawdę ?







 3. *siedzisz na kanapie i patrzysz na Natha, który opowiada ci o koncercie*
Nathan: wtedy ona wbiegła na scenę i wszyscy zrobiliśmy takie oczy









4. *rzucasz na scenę kartkę z napisem "kocham cię sykes" chłopak zauważa to i patrzy na ciebie*



5. Dziennikarz : Kto jest twoją idealną dziewczyną ?
Nathan : ona 




6. Ty : Nath, mogę tak iść ?
Nathan :




7. Ty: Nathan !? Posprzątałeś w salonie, tak jak cię prosiłam ?
Nathan :

 



8.  * pokłóciłaś się z Nathanem, chłopak przyszedł cię przeprosić razem z Tomem*
Nathan :; <t.i.> przepraszam, kochanie !
*Tom zaczyna się wydurniać*
Nathan : Nie zwracaj na niego uwagi, ja go nawet nie znam




9. Nathan: Pójdziesz ze mną na randkę ? 
Ty: Z chęcią
Nathan :



10. *odwiedzasz chłopaków w trasie, wchodzisz do sypialni Sykesa*
Nathan: Hej kochanie !

 
 

 

niedziela, 14 kwietnia 2013

38. Nathan ;*

Imagin dla Nathalie Kaczmarek !! ;*
 
 
Jesteś z Nathanem od bardzo długiego czasu. Zakochałaś się w nim od pierwszego wejrzenia. Kochałaś jego styl. jego oczy. Uśmiech. Poczucie humoru. I  miliard innych rzeczy. Nathan był romantyczny. Zawsze miał dla ciebie czas.
Ale od pewnego czasu to się zmieniło. Chłopaka cały czas nie było w domu. tłumaczył się próbami. Wychodził rano a wracał późnym wieczorem. Nie rozmawialiście ze sobą. Już nie było tak jak kiedyś. teraz wszystko się zmieniło.
Postanowiłaś, że porozmawiasz z Sykesem. Wyjaśnisz mu wszystko. Wiedziałaś, że to najlepsze rozwiązanie. Z drugiej strony obawiałaś się najgorszego. Bałaś się, że Nathan znalazł si=obie kogoś innego i dlatego nie ma go ciągle w domu.
Wieczorem siedziałaś w salonie i czekałaś na chłopaka. Po jakimś czasie przyszedł. Kompletnie nie zwrócił na ciebie uwagi. Już chciał wejść po schodach, na górę, gdy odezwałaś się :
- Nathan, musimy porozmawiać
- Później, jestem zmęczony, chcę się położyć
- Nie, Nathan. Porozmawiamy teraz. Dosyć już mam takiej atmosfery
- Jakiej atmosfery ? Przecież wszystko jest w porządku
- Nic nie jest w porządku. Wychodzisz na całe dnie z domu. Nie zwracasz na mnie uwagi. Nie rozmawiamy. Nie spędzamy razem czasu. Już nie jest tak jak kidyś
- Życie to nie bajka. Ktoś musi pracować na to, żebyś mogła całymi dniami siedzieć w domu.
- Jeżeli tak bardzo ci to przeszkadza, to może powinnam się wyprowadzić - odparłaś zanim zdążyłaś ugryźć się w język.
Chłopak uparcie wpatrywał się w swoje buty. Modliłaś się w duchu, żeby zaprzeczył. Żeby powiedział, że jesteś dla niego wszystkim, i że wszystko wróci do normy. Jednak Nath podniósł wzrok i pokiwał głową mówiąc :
- Masz rację. To chyba najlepszy pomysł. Wyprowadź się jeszcze dzisiaj, i zapomnij o mnie, o nas.
Sykes poszedł do góry. Zabolały cię jego słowa. Najwyraźniej nie zależało mu na tobie tak jak kiedyś. Mimo wszystko nie chciałaś okazywać przy nim słabości. Chciałaś mu pokazać, że dasz sobie rade bez niego. Spakowałaś się i zadzwoniłaś po taksówkę. Po 10 minutach stała już pod domem. Jeszcze raz spojrzałaś na salon po czym szybko wyszłaś.
Dobrze wiedziałaś, że zamykając drzwi zrywasz również waszą więź, ale najwyraźniej tak miało być....
 
 
 
ALi ;*
 


niedziela, 25 listopada 2012

33. Jay ;*

DLA GABRYSI GUCWY ;* <3


Byłaś wściekła. Nie spodziewałaś się tego. Nie po swoim Jay'u. Nigdy byś nie przypuszczała, że ci to zrobi. Gdyby ktoś powiedział ci wcześniej,  że Loczek cię zdradzi najzwyczajniej w świecie byś go wyśmiała :
- <t.i.> proszę posłuchaj mnie ! Ja ci wszystko wytłumaczę !
- Nie Jay ! Nie mam zamiaru cię słuchać ! Wystarczająco długo wierzyłam w te twoje kłamstwa !
Podeszłaś do szafy. Otwarłaś ją. Wzięłaś wszystkie rzeczy Jay'a i wyszłaś na balkon. Wyrzuciłaś wszystkie jego rzeczy. Chodziłaś tak w tą i z powrotem :
- <t.i.> błagam cię ! 
- Odwal się ! Lepiej idź pozbierać swoje rzeczy ! Nie chcę cię tu więcej widzieć ! Zrozumiałeś ?! Nienawidzę cię !
Wyszłaś z pokoju. Pozbyłaś się wszystkich jego rzeczy. Teraz najwyższa pora pozbyć się jego. Otwarłaś drzwi wejściowe i czekałaś, aż chłopak do ciebie dołączy. Po paru minutach zszedł na dół :
- Rozumiem,  że mam wyjść. Za równo z domu, jak i z twojego życia
- Nieźle. Już myślałam, że nigdy na to nie wpadniesz. Skoro już wiesz o co mi chodzi, to teraz wciel to w życie
- <t.i.> wiesz, że nie jestem w stanie żyć z dala od ciebie.
- No cóż. Masz bardzo dużo czasu, żeby się nauczyć. Całą resztę swojego życia.
Jay nic już nie powiedział. Po raz ostatni spojrzał ci prosto w oczy. Gdy tylko wyszedł zamknęłaś za nim drzwi i usiadłaś na podłodze. Zaczęłaś płakać. Wiedziałaś, że w głębi serca chcesz, żeby z tobą został. Jednak duma była ważniejsza. 
Poszłaś na górę. Tam zasnęłaś. Obudziła cię głośna muzyka. Wyszłaś na balkon i zobaczyłaś Jay'a. Śpiewał dla ciebie. Mimo,  że powiedziałaś mu, że ma się wynosić on cię nie posłuchał. 
Nie wiedziałaś co zrobić. Nie mogłaś tak po prostu mu wybaczyć. Nie mogłaś. Po chwili zrozumiałaś, że nie możesz bez niego żyć. Musisz mu wybaczyć. Gdy muzyka ucichła, usiadłaś na barierce i krzyknęłaś :
- McGuiness ! Jak mnie kochasz to mnie złap !
I nie czekając na odpowiedź poleciałaś w dół. Nie myślałaś o tym, czy cię złapie, czy nie. Po chwili wylądowałaś w ramionach Jay'a :
- Zwariowałaś ?! 
- Nie. Wiedziałam, że mnie złapiesz - pocałowałaś go
- Kocham cię <t.i.>
- Ja ciebie też Jay.


* 3 miesiące później *

Wybaczyłaś mu. Jesteście szczęśliwą parą. Właściwie małżeństwem. Tak. Wyszłaś za niego. Teraz planujecie powiększyć rodzinę McGuinessów. 



Ali ;*

sobota, 24 listopada 2012

31. Nathan ;*

DLA PAULINY REPEĆ ;* <3

Szłaś parkiem razem z Nathanem. Rozmawialiście o wszystkich możliwych tematach. W pewnym momencie usiedliście na ławeczce, przy fontannie :
- Nath ? Chciałabym spędzić z tobą wieczność
- Przecież wiesz, że jestem do twojej dyspozycji każdego dnia i każdej nocy
- Wiem. Ale kiedyś jedno z nas umrze. Co wtedy zrobimy ?
- Druga osoba będzie musiała żyć, i czekać, aż spotkają się w niebie
- A nie łatwiej zginąć razem ? Teraz ?
- <t.i > ty żartujesz prawda ? Jestem pewien, że nie chcesz zginąć teraz
- Chcę. Chodzi o to, że chcę Nathan. Zrobisz to razem ze mną ? Proszę
- < t.i.> proszę cię. Nie mów tak.
Zamknęłaś oczy. Popłakałaś się. Myślałaś, że będzie chciał spędzić z tobą wieczność. Wstałaś z ławki i ruszyłaś w kierunku domu. Nath pobiegł za tobą :
- Zostaw mnie ! Skoro nie chcesz, to zrobię to sama
- < t.i > nie, że nie chcę ! Po prostu uważam, że mamy jeszcze wiele do przeżycia
- Nie chcesz, to mnie zostaw !
Ruszyłaś przed siebie. Nie odwróciłaś się. Mimo to wiedziałaś, że Nathan za tobą nie idzie :
- Dobrze ! - usłyszałaś po chwili - Zrobię to. Powiedz tylko gdzie, kiedy, i w jaki sposób. A możesz być pewna, że to zrobię.
Odwróciłaś się i powiedziałaś :
- Teraz. Po prostu chodź za mną - wyciągnęłaś do niego rękę.
Już po chwili staliście na dachu twojego bloku. Przytuleni do siebie całowaliście się. Nie czułaś strachu. Wręcz przeciwnie. Byłaś szczęśliwa, że zginiecie razem. Gdy oderwaliście się od siebie Nathan wyszeptał ci prosto do ucha dwa słowa :
- Jesteś gotowa ?
W odpowiedzi odsunęłaś się od niego i podeszłaś do krawędzi. Chłopak objął cię od tyłu. Chciałaś zrobić krok i skoczyć, jednak Nath cię powstrzymał :
- Rozmyśliłeś się prawda ?
- Nie. Po prostu chcę, żebyś jeszcze chwilę poczekała.
Zaczął śpiewać "Lie to me". Zamknęłaś oczy. Chłopak przytulił cię mocno. Czułaś się bezpieczniej niż kiedykolwiek. Gdy skończył spojrzałaś w dół. 
W momencie gdy zrobiłaś krok do przodu, Nathan wyszeptał :
- Życie poznało. Śmierć połączyła.
Czułaś, że chłopak się uśmiecha, więc też to zrobiłaś. Spadliście przytuleni do siebie z uśmiechami na twarzach. Nie mogłaś wymarzyć sobie lepszej śmierci. Nie żałujesz swojej decyzji. Wręcz przeciwnie, jesteś z niej zadowolona.


_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba ;D
Vicki błagam, tylko nie bij !



Ali ;*

30. Tom ;*

DLA KAROLINY CZAJKOWSKIEJ ;*


Był sam środek lata. Postanowiłaś, że wybierzesz się na plaże. Zebrałaś ekipę i poszliście. Rozłożyłaś ręcznik i stwierdziłaś, że się poopalasz. Twoi znajomi poszli z kolei się wykąpać. Po jakimś czasie zauważyłaś, że przygląda ci się jakiś chłopak. Bardzo ci to przeszkadzało, dlatego zabrałaś swoje rzeczy i poszłaś na pomost. Już po chwili chłopak siedział obok ciebie :
- Człowieku nie wiem o co ci chodzi ! Ale ostrzegam odwal się ode mnie ! 
To powiedziawszy wstałaś i wróciłaś na koc. Siedziała tam reszta twojej paczki. Postanowiliście pograć w karty. Był niezły ubaw. 
Gdy zauważyłaś, że podejrzany brunet znowu cię obserwuję wstałaś, i razem z kumpelą poszłyście kupić coś do picia :
- <t.i.> idę do łazienki. Staniesz w kolejce ? - spytała twoja BFF
- Jasne. Idź.
Kiedy czekałaś w kolejce podszedł do ciebie chłopak, który cały dzień ci się przyglądał :
- Mogę wiedzieć, dlaczego ty cały czas za mną łazisz i się patrzysz ?!
- Po prostu bardzo mi się spodobałaś, ale nie wiem jak do ciebie zagadać
- Odpuść sobie.
Wzięłaś napoje i wróciłaś do znajomych. Po jakimś czasie poszłaś się wykąpać. Gdy tylko weszłaś do wody przeszedł cię dreszcz. Woda była przyjemnie chłodna. Pływałaś bardzo długo. Po jakimś czasie zrobiło ci się zimno, więc wróciłaś. Większość twojej paczki już się zmyła. Została tylko twoja BFF i jej chłopak.
Czułaś się niezręcznie w ich towarzystwie. Nagle podszedł tajemniczy i wkurzający za razem brunet usiadł obok ciebie. Tym razem nie protestowałaś :
- Twój tata chyba był złodziejem. Bo ukradł wszystkie gwiazdy i ukrył je w twoich oczach - zarzucił tekstem.
Wybuchnęłaś śmiechem. Nie mogłaś już wytrzymać :
- Dobra. Nie musisz się już tak wysilać. Jeżeli chcesz, to dam ci swój numer telefonu
- Nareszcie ! Już myślałem, że nigdy się nade mną nie zlitujesz.
Wymieniliście się numerami i do końca dnia rozmawialiście. Tom bardzo ci się spodobał. Potem odprowadził cię do domu. W jego towarzystwie czułaś się wyjątkowo. Jak księżniczka. Pod domem pocałował cię. Czułaś motylki w brzuchu. 

* 3 miesiące później *

Jesteś z Tomem. Układa wam się bardzo dobrze. Nie dawno Parker ci się oświadczył, a teraz czekacie, aż na świat przyjdzie wasz mały skarb.



ALi ;*

niedziela, 18 listopada 2012

26. Tom ;*

Dla Gabrysi Wojtuń ;*



Nie mogłaś w to uwierzyć. Cała zapłakana wyszłaś z gabinetu lekarza. Usiadłaś na ławeczce przed szpitalem i wyjęłaś telefon z torebki. Ponad 30 nieodebranych połączeń. Wszystkie od Toma. Nie chciałaś mu tego mówić, jednak wiedziałaś, że musisz. Szybko do niego zadzwoniłaś. Odebrał już po pierwszym sygnale :
-<t.i.> ?! Co się stało ?! Dlaczego nie odbierałaś ?!
- Tom, spokojnie. Byłam u lekarza.....
- Przyjechać po ciebie ? Zaraz będę - przerwał ci
- Zostań w domu. Zaraz u ciebie będę - rozłączyłaś się.
Chciałaś być sama jak najdłużej. Jednak wiedziałaś, że to nie jest możliwe. W końcu Tom jest twoim chłopakiem. Martwił by się, gdybyś nagle zniknęła.
Szłaś spacerkiem. Po godzinie byłaś pod domem chłopaka. Gdy tylko stanęłaś przed drzwiami te się otwarły :
- <t.i. > dlaczego cię tak długo nie było ?! Dzwoniłem do ciebie !
- Tom....ja.....ja muszę ci coś powiedzieć - wydusiłaś z siebie.
Nagle łzy zaczęły spływać ci po policzkach. Widząc to, Tom, odrazu cię przytulił, i zaprowadził na kanapę w salonie.
Gdy tylko usiadłaś wtuliłaś się w swojego chłopaka :
- <t.i.> powiesz mi, co się stało ? - spytał
- Tom...ja...ja mam raka....
- Co ?! To jest jakiś żart prawda ?!
- Nie żartowałabym z tak poważnej sprawy. Postanowiłam, że....
- Tak ?
- Z nami koniec Tom. To jest moja choroba. Ty nie masz z tym nic wspólnego. Najlepiej będzie, jak po prostu o mnie zapomnisz.
Szybko wstałaś z kanapy i wyszłaś. Poszłaś do swojego domu. Tam spakowałaś swoje rzeczy. Postanowiłaś, że ułatwisz sprawę Tomowi i wyjedziesz z miasta. Twój telefon cały czas wibrował. Cały czas wydzwaniał do ciebie Tom. Nie odbierałaś.Nie chciałaś dawać mu nadzieji.
Po ok.godzinie byłaś już spakowana i czekałaś na taksówkę. Na twoim biurku leżał list zaadresowany do Toma. Wiedziałaś, że tu przyjedzie.
Już po chwili siedziałaś w aucie. Zaczęłaś płakać. Nie chciałaś zostawiać tego wszystkiego. Wspomnienia przelatywały ci przed oczami niczym motyle. Pierwszy pocałunek z Tomem. Wypad do wesołego miasteczka. Wasze wspólne odpały. Potem sam Tom. Jego uśmiech. Poczucie humoru. Delikatność i czułość wobec ciebie. Jego blizny na twarzy. Wszystko.
Wszystko to musiałaś zostawić z powodu twojej choroby..






________________________________________________________________________
No to jak już mówiłam, imagin dla Gabrysi ;*
Reszta dziewczyn dostanie swoje w tym tygodniu.
Czekam na opinię i życzenia odnośnie imaginów ;D


ALi ;*

piątek, 9 listopada 2012

23. Nathan ;*

Właśnie szykujesz się na randkę ze swoim chłopakiem Nathanem. Przed chwilą dostałaś od niego wiadomość. Napisał, że czeka na ciebie w waszym ulubionym miejscu. Byłaś bardzo podekscytowana, bo dzisiaj mija wasza rocznica. Postanowiłaś ubrać się wygodnie i modnie zarazem. Postawiłaś na czarne rurki, białą bokserkę, czerwoną bejsbolówkę i czarny full cap. Lubiłaś taki styl. Spakowałaś torebkę i poszłaś do łazienki. Wyprostowałaś włosy. W twoim przypadku trochę to trwało. Przy najmniej ci się udało. Oczy podkreśliłaś czarną kredką. Zdecydowałaś się jeszcze na tusz do rzęs. 
Gdy wyszłaś z łazienki wzięłaś do ręki telefon. Kolejna wiadomość od Nathana :
- Ile można czekać ?
Uśmiechnęłaś się pod nosem i odpisałaś :
- Jak kochasz to poczekasz.
Nic więcej nie napisał. Spakowałaś torebkę. Gdy byłaś już na dole przypomniało ci się, że nie zabrałaś prezentu dla Natha.Szybko pobiegłaś na górę po paczkę. Potem wróciłaś do drzwi. Założyłaś nike i wyszłaś z domu. Włączyłaś sobie muzykę i tańczyłaś po drodze.
Uśmiechałaś się do każdego. Nie przeszkadzało ci, że się na ciebie patrzą. Wręcz przeciwnie. Lubiłaś być w centrum zainteresowania. Kochałaś taniec.
Po niecałych 20 minutach dotarłaś do ławeczki przy fontannie. Usiadłaś. Nathana jeszcze nie było. Czekałaś na niego bardzo długo. W końcu wyjęłaś telefon z zamiarem zadzwonienia do niego. Dopiero wtedy zauważyłaś wiadomość od niego :
- Gdybym kochał, to bym poczekał.
Zatkało cię. Dlaczego zrobił ci to w waszą rocznice. Łzy zaczęły spływać ci po policzkach. Już chciałaś wstać z ławki gdy nagle ktoś zakrył ci oczy:
- Gdybym kochał to bym poczekał. Czekałem. Tylko zapomniałem, że miałem jeszcze skoczyć do kwiaciarni - usłyszałaś.
Po chwili zobaczyłaś, że obok ciebie siedzi Nathan z bukietem róż w ręku :
- Ty idioto ! Jak mogłeś mi coś takiego napisać ?! Nienawidzę cie !
- Ja też cię kocham !
I tu nastąpił długi i namiętny pocałunek :
- Jak mogłaś zwątpić w naszą miłość ? - zapytał
- Nie wiem. Ale treść tej wiadomości. Nawet nie wiesz co poczułam ! Nigdy więcej mi tego nie rób ! Zrozumiałeś ?!
- Oczywiście księżniczko. - znowu całus.
- Kocham cię Nathan
- Kocham cię <t.i>
- Mam coś dla ciebie.
Wyjęłaś z torby paczkę i podałaś mu ją :
- Proszę. Wszystkiego najlepszego z okazji naszej pierwszej rocznicy.
- A to dla ciebie. Pierwszej i nie ostatniej.
Ty również dostałaś paczkę. I przy okazji kwiaty. Gdy otwarłaś prezent zaczęłaś się śmiać :
- Co jest ? - zapytał Nath
- Otwórz swoją to się dowiesz.
Okazało się, że kupiliście sobie takie same bluzki. Ty dostałaś 'mój chłopak to idiota.'. Z kolei Nathan "Moja dziewczyna to idiotka.".
Podziękowaliście i poszliście do ciebie. Tam przebraliście koszulki, tylko po to, żeby iść razem na miasto.

_________________________________________________________________________________
Macie Nathana.
Dawno nic nie było ;D
Czekam na opinie

piątek, 5 października 2012

22. Wszyscy ;*

1. NATHAN :

Siedzisz w salonie z Nathem. Ty przeglądasz jakiś magazyn, a chłopak, ku twojemu wielkiemu zdziwieniu, czyta. Nagle zerwał się z kanapy i zaczął machać rękami krzycząc :
- Jestem aniołem z jednym skrzydłem ! Spełnię każde twoje życzenie !
- Anioły nie spełniają życzeń, kochanie
- Jak to nie ?! - zatrzymał się
- Normalnie. Od tego są złote rybki
- Wiedziałem ! W tej książce kłamią ! - krzyknął, rzucił lekturę na ziemię i wyszedł z pokoju.
- Boże. On nie może czytać - powiedziałaś do siebie i wróciłaś do przeglądania magazynu.


2. TOM ;

Siedzisz z Tomem w sypialni. Korzystasz z komputera, natomiast Parker przegląda jakąś bardzo grubą książkę. Przy okazji zachowuję się dziwnie. Próbował już założyć nogę za głowę, dotknąć językiem łokcia, a nawet zrobić szpagat, czy salto w powietrzu. W końcu nie wytrzymujesz i pytasz :
- Mogę wiedzieć, co ty odstawiasz ?!
- Jak to co ?! Czytam książkę
- Ale co to za książka ?! I co ty robisz ?!
- ''Sto sposobów na nudę "
- Błagam cię ! Odłóż tą książkę, bo nasze łóżko tego nie wytrzyma !
- To znajdź mi inne zajęcie - powiedział chłopak
- Dobrze. Możesz pozmywać albo umyć okna
- Mam lepszy pomysł - uśmiechnął się i zaczął cię całować. Już ty wiedziałaś o co mu chodzi.


3. JAY ;

Siedzisz z Jay'em na dywanie w salonie. Postanowiliście odegrać scenę balkonową z '' Romea i Julii ". Szło wam całkiem dobrze. Nagle powiedziałaś :
- Bierz mnie ! Ach, całą !
- Hahaha - chłopak zaśmiał się chytrze
- Jay skup się ! Tego nie ma w scenariuszu !
- Haha wiem. Ale mi się nudzi. A poza tym powiedziałaś, że dostanę nagrodę, za to, że ci pomagam
- No dobra. To idę ci naszy....- nie dokończyłaś, bo chłopak wziął cię na ręce i zaniósł do sypialni. Wtedy zaczęła się jego nagroda...


4. SEEV ;

Siedzisz w salonie z Sivą. Postanowiliście, że stworzycie listę sposobów na nudę. Gdy skończyłaś dałaś kartkę chłopakowi. Od razu zrzedła mu mina :
- Co to ma być ? - spytał
- Jak to co ? Lista sposobów na nudę
- Twoim zdaniem : mycie okien, ugotowanie kolacji, pozmywanie naczyń, umycie podłogi i pościelenie łóżek jest sposobem na nudę ?
- Moim zdaniem tak. A ty co napisałeś ? - wzięłaś jego kartkę i zaczęłaś się śmiać - napisałeś piętnaście razy to samo ?!
- Nic innego nie przychodziło mi do głowy ! A poza tym nie moja wina, że mam tak pociągającą dziewczynę ! - uśmiechnął się łobuzersko
- Koniec tego tematu ! Pokaże ci, że moja lista jest lepsza od twojej - oznajmiłaś
- Co może być lepszego od s....
- Nie kończ ! - przerwałaś mu.
Po kilku minutach zaczęliście razem sprzątać dom.


5. MAX ;

- <t.i.> mówię ci ! Oni nas oszukali ! - krzyczał chłopak
- Nie Max ! Wszystko się zgadza ! Jeżeli nie wierzysz, to siadaj tutaj i to policz.
Max wstał i poszedł do sypialni. Po chwili wrócił z kartką i długopisem. Usiadł i zaczął liczyć.
Siedziałaś i przyglądałaś mu się przez dobre 20 minut. W końcu wstałaś i powiedziałaś :
- No Maxiu. Tabliczka mnożenia się kłania
- Przecież ja umiem mnożyć ! - zaprotestował
- O tak. Skoro nie umiesz tego policzyć, to nigdy się nie dowiesz, że zapłaciliśmy w tym całym markecie tyle, ile powinniśmy.
Uśmiechnełaś się i wyszłaś.


ALi;*

niedziela, 23 września 2012

21. Jay ;*

Do bloku na przeciwko ciebie wprowadził się bardzo przystojny chłopak. Malo tego, ze swojego okna widzisz pokój sąsiada. Ponieważ chłopak bardzo ci się podoba podglądałaś go codziennie wieczorem. Po kilku dniach widok chłopaka w bokserkach był dla ciebie normalny. Najbardziej podobały ci się w nim loczki i niebieskie oczy. Pewnego dnia, gdy wychodziłaś z klatki wpadłaś na niego :
- Przepraszam - wymamrotałaś przeprosiny i chciałaś odejść, jednak chłopak złapał cię za rękę
- Hej ! Dokąd to ci się tak śpieszy ? - spytał z uśmiechem
- Idę na spacer. A tak w ogóle, to jestem <t.i.>
- Miło mi cię poznać. Jestem Jay.
Staliście tak przez dłuższą chwilę i rozmawialiście. Koniec końców chłopak poszedł na spacer razem z Tobą. Bawiliście się świetnie. Po jakimś czasie kupiliście sobie szejki i usiedliście na ławce w słońcu :
- Myślałam, że mieszkasz naprzeciwko mnie - rzekłaś
- No bo to prawda
- Więc dlaczego spotkałam cię pod swoim domem ? - spytałaś i dopiero po chwili dotarło do ciebie jakie bezsensowne pytanie zadałaś.
- Hmm.....Dobre pytanie. Szczerze powiedziawszy, to sam nie wiem. Ale bardzo dobrze, że się tam znalazłem.
Spojrzałaś na niego pytająco :
- Gdyby mnie tam nie było, nie poznałbym mojej ślicznej sąsiadki - powiedział i pocałował cię !
Poczułaś motylki w brzuchu. Teraz wiedziałaś, że to coś więcej niż zauroczenie. Nagle chłopak zamarł. " O nie ! Zrobiłam coś nie tak !" pomyślałaś.
Jay zerwał się z ławki :
- Kurdę ! - krzyknął, a ty wybuchnęłaś śmiechem.
Okazało się, że wylał sobie na spodnie szejka. Po krótkiej chwili chłopak również zaczął się śmiać :
- Ja to mam wyczucie. Wszystko zepsułem
- Nie martw się. Ale chyba musimy już wracać
- No.
i wróciliście. Gdy staliście pod twoim blokiem chłopak znów cię pocałował i powiedział :
- <t.i.> bardzo cię kocham. Zakochałem się w tobie, gdy pierwszy raz cię zobaczyłem. Wiem, że może to za szybko, ale spróbuję. <t.i.> czy chcesz zostać moją dziewczyną ?
Przez ułamek sekundy zawahałaś się, czy aby na pewno dobrze robisz. Jednak postanowiłaś zaryzykować :
- Tak Jay. Zostanę twoją dziewczyną - i znowu się pocałowaliście.
Potem weszłaś do domu. Długo byliście na spacerze, więc gdy przyszłaś poszłaś się wykąpać i ubrać w piżamkę. Następnie zrobiłaś sobie kolację i wróciłaś do pokoju. Podczas gdy twój komputer się uruchamiał, ty stanęłaś przy oknie i wtedy cię zamurowało. Na szybie Jay'a przyklejona była kartka. Na niej ze świecących literek ułożony był napis " Dobranoc szpiegu ".
- Skąd wiedziałeś ? - powiedziałaś sama do siebie.



_______________________________________________________________________

Taki tam o Loczku, bo dawno go nie było.
Czekam na opinie ;D







Ali ;*

20. Tom ;*

Jesteś z Tomem od bardzo dawna. Dzisiaj, od samego rana chłopak chodzi uśmiechnięty i śmieje się nie wiadomo z czego. Podczas obiadu spytałaś :
- Co ci dzisiaj odwala ?
- Nic takiego. Jak zjemy, to idziemy się wygodnie ubrać. Mam dla ciebie niespodziankę
- To dlatego zachowujesz się jak idiota - mruknęłaś pod nosem.
Mimo wątpliwości poszłaś na górę się szykować. Postawiłaś na dżinsowe spodenki, żółtą bokserkę i czarne tenisówki. Włosy związałaś w kitkę. Gotowa zeszłaś na dół. Czekał tam na ciebie Tom. Nic nie powiedział, tylko wziął cię za rękę i wyszliście. Na zewnątrz stał Max, który zawiózł was w jakieś dziwne miejsce. Wyszliście ze samochodu i wtedy spytałaś :
- Co my tu robimy ?
- A nie widać ? Chodź, musimy tam wejść - powiedział wskazując na mały, drewniany domek.
Poszłaś tam za nim, mimo, że miałaś jeszcze więcej wątpliwości. Gdy tylko przekroczyłaś próg powiedziałaś :
- Ja wiem, co ty kombinujesz ! Ty chcesz mnie zjeść ! Ja cię przejrzałam !
- Kochanie spokojnie. Wiem, że jesteś słodka, ale nigdy bym cię nie zjadł - odparł zaśmiany chłopak
- Tak ? To po co mnie tu przyprowadziłeś ?!
- Bo chciałem spędzić z Tobą miło czas grając w paintball
- Trzeba było mi od razu powiedzieć ! - zawołałaś oburzona
- Wtedy nie było by już niespodzianki.
Po kilku minutach zaczęliście się szykować. Musieliście założyć na siebie specjalne stroje. Gdy byliście gotowi, pojawił się dylemat, jaką farbę wybrać :
- Ja chcę żółtą - powiedziałaś i wskazałaś na najbardziej oczojebną farbę
- Dobra. To ja chcę różową ! - krzyknął Tom.
Po 10 minutach wyszliście w teren. Oczywiście graliście przeciwko sobie. Po bardzo długim czasie okazało się, że jest remis. Ponieważ bardzo chciałaś wygrać obmyśliłaś plan. Zaszłaś od tyłu Toma, który czaił się w krzakach. Gdy dzieliło was kilkanaście centymetrów zawołałaś :
- Ej Parker !
Chłopak odwrócił się, a ty strzeliłaś. Trafiłaś mu w brzuch. Oczywiście miał na sobie kamizelkę, ale mimo to zgiął się w pół. Tom był bardzo zdziwiony :
- Wygląda na to, że wygrałam - oznajmiłaś z triumfem w głosie
- Najwyraźniej tak. Dobra, pora się zbierać.
Wzięłaś go za rękę i poszliście. Zdjęliście z siebie stroję i postanowiliście, że pójdziecie do miasta na coś słodkiego.






ALi ;*

niedziela, 9 września 2012

18. Nathan ;*

To twój pierwszy dzień w nowej szkole. Bardzo się denerwujesz. Co prawda do Londynu przeprowadziłaś się już miesiąc temu, jednak dopiero dzisiaj szkoła. Spakowałaś się, naszykowałaś, zjadłaś śniadanie i tata zawiózł cię do szkoły :
- Miłego dnia - powiedział, gdy już wychodziłaś z auta
- Dzięki.
Wzięłaś kilka głębokich wdechów i ruszyłaś. Po niecałej minucie otwarłaś drzwi i twoim oczom ukazała się zatłoczona aula. Każdy szedł w inną stronę, tylko ty stałaś i nie miałaś zielonego pojęcia dokąd iść. W kóńcu postanowiłaś, że gdzieś pójdziesz. Przecież nie będziesz tak stała cały czas.
Gwałtownie obróciłaś się w prawą stronę i wylądowałaś na ziemi :
- Wszystko w porządku ? - usłyszałaś.
Podniosłaś wzrok i zobaczyłaś jakiegoś chłopaka. Miał na sobie biały T-shirt z czarnymi motywami, rurki wiszące w kroku, skejty, a na głowie full cap :
- Tak. Wszystko ok
- Jestem Nathan - rzekł pomagając ci wstać
- <t.i.>
- Miło mi poznać. Jesteś nowa prawda ?
- Skąd wiesz ?
- To widać. Wyglądasz na lekko zagubioną
- I tak się właśnie czuję
- Nie martw się. Mogę ci pomóc jak chcesz - uśmiechnął się przyjaźnie.
Podałaś mu swój plan lekcji. Na początku patrzył z niedowierzeniem a potem powiedział :
- O ja ! Jesteśmy w tej samej klasie !
- To świetnie ! - o dziwo podzielałaś jego entuzjazm.
Nath nic już nie powiedział, tylko złapał cię za rękę i pociągnął w kierunku klasy. Nie przeszkadzało ci to. Szczerze powiedziawszy poczułaś motylki w brzuchu. Ten chłopak miał w sobie coś, co bardzo ci się podobało.
Przez resztę dnia bawiłaś się świetnie. Nigdy nie sądziłaś, że w szkole może być tak fajnie. Poznałaś resztę klasy. Wszyscy chłopacy od razu cię polubili....ciekawe. Jeżeli chodzi o dziewczyny to większość cię mierzyła, ale tylko dlatego, że spędzałaś czas z najprzystojnieszym chłopakiem w klasie. Jednak znalazła się paczka lasek które serio cię polubiły. Pod koniec dnia wymieniłaś się z Nathanem  numerem telefonu.
Gdy wracałaś do domu z tatą nie mogłaś przestać się uśmiechać. Nagle wybuchnęłaś śmiechem :
- O co chodzi ? - spytał cię ojciec
- Sama nie wiem. Po prostu dzisiejszy dzień był fantastyczny. Poznałam tylu wspaniałych ludzi. Nigdy nie sądziłam, że w szkole może być tak wesoło - odpowiedziałaś i znowu zaczęłaś się śmiać.
Twój tata uśmiechnął się. Widać, że cieszył się z twojego szczęścia.
Gdy wróciłaś do domu nie mogłaś przestać myśleć o Nathanie. Cieszyłaś się, że go poznałaś. Za każdym razem, gdy przypominałaś sobie jak trzyma cię za rękę czułaś motyle w brzuchu.
Następnego dnia Nath przyszedł po ciebie i razem poszliście do szkoły. Cały dzień nie mogłaś się skupić, bo w twoich myślach był on. Postanowiłaś z nim porozmawiać, bo miałaś wrażenie, że się zakochałaś.
Po szkole Nathan znowu cię zaczepił :
- Mogę cię odprowadzić ? - spytał
- Jasne.
Przez prawie całą drogę szliście w ciszy. Gdy przechodziliście, przez coś w rodzaju parku zebrałaś się na odwagę :
- Nathan ? Muszę ci...- nie dokończyłaś, bo chłopak cię pocałował.
Podczas pocałunku zdałaś sobie sprawę, że to na pewno jest zakochanie. Gdy oderwaliście się od siebie powiedziałaś :
- Kocham cię
- Ja ciebie też. Kocham cię od chwili gdy wpadliśmy na siebie. Nie mogłem o tobie zapomnieć. <t.i.> chcesz być moją dziewczyną ? - spytał z powagą
- Tak Nathan. Chcę - i znowu się pocałowaliście.
Od tego czasu jesteście szczęśliwą parą. Bardzo się kochacie i nie umiecie żyć bez siebie

________________________________________________________________________________
Taki tam na szybko ;D
Dla Vicki ;*
Czekam na opinie





ALi;*

czwartek, 12 lipca 2012

16. Nath;*

Jesteś kuzynką Jay'a z zespołu The Wanted. Zawsze spędzałaś z nim dużo czasu, nie dlatego, że jest popularny, po prostu lubisz jego sposób bycia. Jednak od pewnego czasu starasz się spędzać z chłopakami każdą wolną chwilkę. Wszystko dlatego, że jeden z nich wpadł ci w oko. Któregoś dnia, od razu po szkole, poszłaś do domu chłopaków. Byłaś wściekła. Kolejna jedynka do kolekcji, wiedziałaś, że rodzice ci tego nie wybaczą.
Weszłaś do domu, było otwarte. Usłyszałaś, że na górze chłopacy oglądają mecz. Nie chciałaś im przeszkadzać, więc wyszłaś na taras. Tam zdjęłaś marynarkę i usiadłaś na krześle. Była piękna pogoda. Świeciło słońce i na niebie nie było żadnej chmurki. Siedziałaś z zamkniętymi oczami i zastanawiałaś się, jak wytłumaczysz się rodzicom, gdy nagle ktoś zakrył ci oczy :
- Zgadnij kto ! - usłyszałaś. Od razu wiedziałaś, że to Nath, jednak postanowiłaś się z nim trochę podroczyć:
- No nie wiem....Może jakaś podpowiedź ?
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko przejechał ustami po twojej szyi i zatrzymał się na policzku. Czułaś jego oddech na swojej skórze:
- Przykro mi, ciągle nie wiem - powiedziałaś.
Wiedziałaś, że Nath się uśmiechnął. Zaczął zniżać się do twoich ust. Po twoich plecach przeszedł przyjemny dreszcz. Jednak chłopak poszedł na łatwiznę, cmoknął cię w policzek i usiadł na krześle naprzeciwko:
- Widzę, że jesteś nie w humorze, więc coś dla ciebie przyniosłem. Poczekaj chwilę - powiedział i wszedł do środka.
Po chwili wrócił, położył na stolę słoik z nutellą i miskę z truskawkami. Jedliście i rozmawialiście. Powiedziałaś mu, o problemach w szkole. On zaoferował ci pomoc w chemii. Siedzieliście na tarasie do wieczora, więc postanowiłaś, że zostaniesz na noc. Twoja mama nie miała nic przeciwko.
Następnego dnia wszyscy z wyjątkiem ciebie i Natha wyszli. Wy mieliście już inne plany. Postanowiliście, że poćwiczycie wykonywanie eksperymentów z chemii. Stwierdziliście, że najbezpieczniej będzie w ogrodzie. Oboje dla żartów ubraliście się w białe fartuszki i okulary:
- Do twarzy ci w tym stroju - powiedziałaś
- Dzięki. Ty też ładnie wyglądasz - odparł Nath.
Oboje uśmiechnęliście się i zabraliście się do pracy:
- To musi wystrzelić do góry - poinformowałaś go.
Po kilku minutach wymieszaliście wszystko co potrzebne :
- Padnij !!! - krzyknął Nath i oboje wylądowaliście na ziemi. Leżeliście i płakaliście ze śmiechu. Po kilku minutach wstaliście :
- Chyba coś nam nie wyszło - stwierdziłaś zaśmiana
- Dodajmy to - powiedział Nath i wziął do ręki słoiczek z niebieskim płynem. I nie czekając na twoją reakcję wlał zawartość do specjalnego pojemnika. 
Zadziałało. Płyn wystrzelił w górę, a razem z nim farba:
- Ty słodki idioto ! Dodałeś do tego farbę ! - krzyknęłaś
- Wiem ! Ale przynajmniej zadziałało ! 
Po kilku minutach byliście już cali niebiescy. Nagle Nath spytał :
- Serio uważasz, że jestem słodki ?
- I to jak - powiedziałaś i uśmiechnęłaś się zadziornie.
Reakcja Nathana była natychmiastowa. Przyciągnął cię do siebie i namiętnie pocałował :
- Kocham cię - wyszeptał i wyciągnął z kieszeni telefon
- Ja ciebie też - odpowiedziałaś i klepnęłaś go w tyłek
- Nieładnie - powiedział chłopak i cmoknął cię w policzek
- Zacny tyłeczek milordzie - powiedziałaś i namiętnie go pocałowałaś, a on zrobił wam zdjęcie.
Od tego dnia, jesteście nierozłączną parą. Bardzo się kochacie, a wasz związek kwitnie....








Taki tam dla Vicki :*
Mam nadzieję, że się podoba ;D
Jak nie, to napiszę innego.
Teraz już będę bardziej o was dbać, i dodawać więcej imaginów ;D


ALi;*

poniedziałek, 9 lipca 2012

15. Nath ;*

Dzisiaj dowiedziałaś się, że twoi rodzice się rozwodzą. Byłaś na nich wściekła. W domu panowała bardzo napięta atmosfera która ci przeszkadzała, więc wyszłaś. Postanowiłaś, że pójdziesz odwiedzić swojego chłopaka. Gdy byłaś pod domem zaczęłaś przeszukiwać torebkę w poszukiwaniu kluczy. Nagle natknęłaś się na coś ostrego. Potem szybko otwarłaś drzwi i weszłaś do środka. Twojego skarba nie było w domu. Zamknęłaś za sobą drzwi i poszłaś na górę.
Weszłaś do łazienki, odkręciłaś wodę i zaczęłaś się rozbierać. Gdy byłaś w samej bieliźnie zakręciłaś kran i zamknęłaś drzwi. Potem wyjęłaś z torebki żyletkę, którą już wcześniej znalazłaś i weszłaś z nią do wody. Chwilę siedziałaś w bezruchu i obserwowałaś wodę. Nagle poczułaś przypływ odwagi i wzięłaś do ręki ostry przedmiot. Położyłaś lewą rękę na oparciu wanny, i niezastanawiając się przejechałaś nią po ręce. Wycięłaś sobie pierwszą literę imienia swojego skarba. Krew ciekła ci po ręce, wannie, i spływała do wody lekko ją barwiąc. Już chciałaś wziąć się za kolejną literę, gdy do łazienki wszedł Nathan. Podbiegł do ciebie i zabrał ci z ręki żyletkę i wyrzucił ją do kosza.
- Czy ty oszalałaś ?! Nie masz co robić ?! To jest jakaś nowa moda ?! Oszalała ! Po prostu oszalała ! - krzyczał.
Po kilku sekundach wyciągnął cię z wody, okrył kocem i owinął ręcznikiem ranę. Cała mokra pojechałaś z nim do szpitala. Tam opatrzyli ci ranę i wróciliście. Tym razem chłopak zawiózł cię do twojego domu. Tam przebrałaś się i poszłaś spać.
Obudziłaś się następnego dnia. Nath leżał obok ciebie, spał. Nie zastanawiając się długo, wyjęłaś ze szuflady żyletkę i po cichu weszłaś z nią do łazienki. Zdjęłaś bandaż z ręki i zaczęłaś wycinać sobie kolejne litery. Cały czas zaciskałaś zęby. Gdy skończyłaś, wszystko było we krwi. Wiedziałaś, że możesz się wykrwawić, ale nie przejmowałaś się tym zbytnio. Cała ręka bardzo cię szczypała. W końcu nie wytrzymałaś i zaczęłaś krzyczeć z bólu.
W pewnym momencie do łazienki wbiegł Nathan. Gdy zobaczył krew podbiegł do ciebie i przyłożył bandaż do rany. Po kilku minutach byłaś już w szpitalu. Tym razem sprawa była poważniejsza, bo straciłaś bardzo dużo krwi. Podłączyli cię do kroplówki, i chcąc nie chcąc musiałaś leżeć w łóżku szpitalnym. Twój skarb cały czas siedział przy tobie.
Po południu chłopak został poproszony o wyjście na moment. Gdy tylko stanął za szybą pielęgniarka zaczęła wołać lekarza. Okazało się, że zaczęło zanikać ci tętno. Lekarz nie tracił czasu, zaczął cię reanimować. Twój chłopak wszystko obserwował.
Mimo, że starali się cię uratować, dla ciebie było już za późno. Twój chłopak widział jak umierasz. Widział na własne oczy jak opuszczasz go na zawsze.


trzy dni później :

Dziś jest twój pogrzeb. Wszystkim jest ciężko, nie mogą przeboleć, że ich opuściłaś. Twój skarb ma wielkie poczucie winy. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego to zrobiłaś. Skąd wziął się u ciebie ten pomysł....


dwa tygodnie później :

Dziś odbywa się kolejny pogrzeb. Tym razem Nathana. Nie mógł bez ciebie żyć. Byłaś dla niego najważniejsza, niezbędna jak tlen. Jedynym plusem tej sytuacji, jest to, że będziecie już na zawsze razem....





No to macie takiego o śmierci ;D
Dawno mnie nie było, tęskniliście ?



ALI;* 

sobota, 23 czerwca 2012

11. Tom ;*

Jeszcze nigdy nie czułaś się tak jak dzisiaj. Wczoraj twoje życie zmieniło się na zawsze. Straciłaś bardzo ważną dla ciebie osobę. Straciłaś własną matkę.
Twoja przyjaciółka i chłopak siedzą u ciebie godzinami. Jednak zawsze siedzieli cicho, a ty płakałaś i wpatrywałaś się w przestrzeń.
Twój ojciec był w jeszcze gorszym stanie niż ty, ale mimo to tego nie okazywał. Ty natomiast, byłaś obecna tylko duchem.
Od czasu pogrzebu z nikim nie rozmawiałaś, nikomu nie okazywałaś uczuć. Jadłaś i piłaś tylko wtedy, gdy ktoś cię do tego zmuszał. Twoja mama umarła we wakacje, więc ty zamiast się cieszyć siedzisz w swoim pokoju.
Twój chłopak i przyjaciółka są z tobą zawsze, i nie przeszkadza im, że się nie odzywasz. Dla nich liczy się tylko twoje dobro.
Któregoś dnia, pierwszy raz od dłuższego czasu zeszłaś na dół, do kuchni. Tam wyjęłaś nóż ze szuflady i wróciłaś na górę. Postanowiłaś, że skończysz ze sobą w sypialni swojej mamy. Weszłaś tam, i stanęłaś naprzeciwko drzwi.
Nagle do pokoju wbiegł twój skarb. Gdy zobaczył, że stoisz z nożem w ręce wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Powoli szedł w twoim kierunku z rękami wyciągniętymi do przodu:
- Kochanie, ja wiem, że jest ci ciężko, ale jeżeli teraz to zrobisz, będzie jeszcze gorzej...
Gdy do ciebie mówił, cały czas szedł w twoim kierunku, a ty stałaś nieruchomo z nożem w ręce. Gdy dzieliło was tylko kilka kroków poruszyłaś się i przyłożyłaś nóż do szyi. Tom podszedł do ciebie i złapał za rękę w której trzymałaś przedmiot. Ty wtuliłaś się w niego i upuściłaś nóż na podłogę.
Od tamtego dnia, Tommy jest przy tobie w każdy noc i dzień. Oboje wiecie, że minie trochę czasu zanim dojdziesz do siebie, po stracie matki, ale twój skarb cię wspiera.







Tak jak powiedziałam, macie smutasa z happy endem.
Teraz zamiast słodkiego dodam smutnego.
Dobra, ja kończę, bo idę po Vicki.
 Dzisiaj nocka razem ;*
Papa kociaki;D



ALi;*

środa, 20 czerwca 2012

10. Max ;*

Jesteś załamana. Od miesiąca nie wychodzisz z domu, nie spotykasz się ze znajomymi. Już nie raz chciałaś się zabić, jednak za każdym razem twoja przyjaciółka cię ratowała.
Powód twojej załamki był prosty- chłopak. Na początku byłaś dla niego najważniejasza. Jednak z czasem stałaś się dla niego praktycznie nikim. Wrzeszczał na ciebie bez powodu, nie spędzał z tobą czasu. Słowem mówiąc, był dla ciebie niedostępny. Ty nie mogłaś tego przeboleć. Bardzo go kochałaś, jednak zaczęło cię już denerwować jego zachowanie. W końcu postanowiłaś, że pójdziesz do niego i porozmawiasz.
Ogarnęłaś się i wyszłaś z domu. Szłaś szybkim krokiem. Po kilku minutach stałaś już pod jego drzwiami i czekałaś, aż Max ci otworzy:
- Co chcesz ? - zapytał niewyraźnie. Od razu wiedziałaś, że jest najebany.
- Chciałam porozmawiać. Nie uważasz, że związek w którym rozmawia się tylko przez komputer jest do bani ? Sądzę, że nie tak powinien wyglądać nasz związek, a ty ?!
- O co ci chodzi ?! Przecież dla mnie ty już nie istniejesz ! - tymi słowami zadał ci cios prosto w serce. Łzy zaczęły spływać ci po policzkach, a razem z nimi tusz:
- Skoro nie istnieję dla ciebie, to nie będę istnieć wcale - wyszeptałaś i odeszłaś.
Słyszałaś tylko, jak Max zatrzasnął za tobą drzwi. Ale nie przejęłaś się tym, bo właśnie twoje życie legło w gruzach. Ale miałaś już plan, wiedziałaś, jakim sposobem znikniesz.
Wróciłaś do domu, tam poszłaś na górę i wyjęłaś z szafki tabletki. Wyjęłaś wszystkie na rękę i trzymałaś je tak przez chwilę. Już chciałaś je połknąć, gdy zadzwonił twój telefon. Odebrałaś :
- Co chcesz ? - to był Max
- Kochanie przepraszam ! Jesteś dla mnie wszystkim !
- Wcześniej mówiłeś coś innego...
- Wiem, ale byłem pijany. Wejdź na skypa. Chcę wyjaśnić tą sprawę
- Dobrze - rozłączyłaś się i z uśmiechem na twarzy włączyłaś komputer.
Tabletki cały czas trzymałaś w dłoni. Już po kilku minutach zobaczyłaś go na ekranie:
- Słońce ty moje ! Jak dobrze, że nic sobie nie zrobiłaś ! - powiedział szczęśliwy
- Chcę ci coś pokazać - rzekłaś tajemniczo
- Co skarbie ?
Wstałaś z tabletkami i stanęłaś naprzeciwko komputera. Widziałaś zainteresowanie w jego oczach:
- Pierdol się draniu ! Może teraz docenisz, to co właśnie tracisz ! - powiedziałaś i za jednym razem połknęłaś wszystkie tabletki. Nie wiedziałaś, ile czasu leżałaś na podłodze, ale w końcu zrobiłaś co chciałaś.
Przestałaś istnieć....




Mam nadzieję, że się podoba.
Niedługo dodam słodkiego i smutnego z happy endem.
Teraz czekamy, aż Vicki powróci z imaginami do świata żywych...;D




ALi;*

wtorek, 19 czerwca 2012

8. Seev ;*

Weszłaś rano do szkoły i od razu podbiegł do ciebie Seev:
- Hej ! Idziesz z nami na wagary ?
- Zależy gdzie i z kim ? - odparłaś
- Do galerii, z nimi - powiedział i wskazał na grupkę waszych znajomych. Spojrzałaś na każdego po kolei i rzekłaś :
- Sorry ale nie. Bo towarzystwo mi nie odpowiada.
Po tych słowach poszłaś pod salę. Przez pierwsze cztery lekcje irlandczyk cały czas cię obserwował. Przed piątą godziną podszedł do ciebie i powiedział:
- Proszę, chodź z nami
- Już ci powiedziałam, że nie idę - odparłaś oschle i chciałaś odejść, jednak Siva złapał cię za rękę :
- A co, tchórzysz ? - zapytał zadziornie
- Nie. Wiesz mi, że gdyby było inne towarzystwo to bym poszła
- A pójdziesz tylko ze mną ? - spytał i zrobił słodkie oczka
- Ale tylko my ? - chłopak kiwnął głową i podszedł do swoich kumpli :
- Ej ! Słuchajcie, ja z wami nie idę ! - krzyknął i wrócił do ciebie.
Jego koledzy przezywali go itd, ale on miał to gdzieś. Złapał cię za rękę i jak gdyby nigdy nic wyszliście ze szkoły.
 Postanowiliście, że też pójdziecie do galerii. Przez całą drogę śmialiście się, słowem mówiąc dobrze się bawiliście. Gdy doszliście na miejsce, poszliście kupić coś do picia i usiedliście na ławce obok fontanny. Nagle Seev podniósł się i wlazł do fontanny. Zaczął pryskać wodą na wszystkie strony. Zachowywał się jak dziecko. W pewnym momencie ty też wstałaś i wbiegłaś do fontanny. Teraz bawiliście się w najlepsze. Ludzie dziwnie się na was patrzyli ale was to nie obchodziło. Liczyliście się tylko wy. Po kilku minutach byliście już cali mokrzy.
Nagle Seev przyciągnął cię do siebie i namiętnie pocałował. Kątem oka zauważyłaś jego kumpli i swoją przyjaciółkę. Gdy skończyliście się całować znowu spojrzałaś na znajomych. Patrzyli na was z takim WTF ? na twarzy. Ty uśmiechnęłaś się i wzruszyłaś ramionami. Potem wróciliście. Chłopak odprowadził cię pod sam dom.
Teraz byłaś już pewna, że jesteś dla niego najważniejsza....






Miałam ochotę na takiego słodkiego.
Mam nadzieję, że się podoba.
Po 300 wyświetleniach mamy dla was niespodziankę...więc odzwiedzamy !!!



ALi;*

7. Tom ;*

1.  Siedzisz na tarasie ubrana w bluzę swojego skarba. Nagle drzwi otwarły się, i na taras wszedł Tom z dwoma kubkami kakao. Podał ci jeden kubek i usiadł obok ciebie. Chwilę w ciszy piliście, jednak w końcu chłopak odezwał się:
- Burza.....Boisz się ?
- Nie...- odpowiedziałaś
- Mogłabyś chociaż udawać...
- Po co ?
- Żebym mógł cię przytulić i udowodnić ci, że przy mnie zawsze będziesz bezpieczna.
Ty nic nie odpowiedziałaś tylko przytuliłaś się do niego, a potem go pocałowałaś.   


****



2. Jedziesz na deskorolce. Z daleka widzisz grupkę chłopaków. Gdy byli już blisko ciebie zwolniłaś. Nagle jeden z nich, oczywiście ten który najbardziej ci się podobał, stanął przed tobą. Przez to straciłaś równowagę, i gdyby chłopak cię nie złapał, zaliczyłabyś piękną glebę:
- Mogę wiedzieć, dlaczego mnie zatrzymałeś ? - zapytałaś oschle
- Bo stwierdziłem, że pora poznać moją przyszłą żonę - odparł i posłał ci słodki uśmiech.

****


3. Znajdujesz się w ogrodzie. Jesteś cała mojra, bo pada. Skaczesz i tańczysz po kałużach. Sama nie wiesz, dlaczego się tak zachowujesz, po prostu jesteś bardzo szczęśliwa. Nagle usłyszałaś Toma :
- Czy ty do reszty zwariowałaś ?
- Dokładnie ! Masz rację kochanie ! A wiesz przez co zwariowałam ?! - krzyczałaś biegając po kałużach.
- Przez co niby ?
- Przez ciebie ! Przez uczucie jakim cię darzę ! - powiedziałaś.
Potem podbiegłaś do niego i pocałowaliście się.



****




4. Poszłaś razem ze swoim skarbem do lodziarni. Chłopak pyta cię, na co masz ochotę. Ty nie możesz się zdecydować:
- Sama nie wiem, może pucharek owocowy...Albo nie...Sama nie wiem....
- Zawsze jesteś taka kapryśna ? - zapytał Tom
- A jeśli tak, to co ?
- To nic, zniosę to - odpowiedział i namiętnie cię pocałował.


****



5. Siedzisz w lodziarni, w której pracuję bardzo przystojny kelner. Po chwili podchodzi do ciebie i mówi :
- Co podać ?
- Zaskocz mnie ! Chcę spróbować twojego ulubionego deseru !
- Dobrze - powiedział, uśmiechnął się i odszedł.
Po kilku minutach wrócił i podał ci wielki puchar z lodami. Podziękowałaś mu i wzięłaś się za jedzenia. Nie zorientowałaś się, że są to lody z orzechami, na które jesteś uczulona. Zakrztusiłaś się i zrobiłaś czerwona. Chłopak szybko zawiózł cię na pogotowie. Tam, dowiedziałaś się, że ma na imię Tom :
- Jak mogę ci się odwdzięczyć ? - zapytałaś, gdy wychodziliście ze szpitala
- Hmmm.....<t.i.> zostaniesz moją dziewczyną ?
- Tak - powiedziałaś i pocałowaliście się.
Od tego czasu jesteś stałym klientem tamtej lodziarni.




Macie kilka krótkich.
Mam nadzieję, że się podoba.



ALi;*