Pobudź swoją wyobraźnię ...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seev. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seev. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 listopada 2012

27.Siva♥

Wczoraj były Twoje urodziny. Chciałaś spędzić je idealnie, z Sivą, Twoim ukochanym. 
     Wyszłaś z domu na umówione spotkanie z Twoim chłopakiem. Umówiliście się na przystanku autobusowym obok jakiegoś opuszczonego budynku. Tam spotkaliście się po raz pierwszy. Była zima. Oboje czekaliście na autobus. Nie zauważył Cię i potrąciliście się ramieniem. Od tamtego czasu jest to Wasze ulubione miejsce. 
     Szłaś wolno. Nie śpieszyłaś się. Było dość ciepło jak na jesień. Na przystanku byłaś pierwsza i trochę musiałaś poczekać na Sivę. Wpatrywałaś się w park po drugiej stronie ulicy. Nagle poczułaś, że ktoś zakrył Ci oczy. Nie były to dłonie Twojego ukochanego. Te były brutalne. 
- Milcz. Idziemy teraz do tego budynku obok. Jeśli piśniesz choć słówko, pożegnasz się z gruntem pod nogami. - powiedział cichy, męski głos
     Byłaś przerażona, jednak poszłaś tam gdzie Ci kazał. Nie chciałaś umierać. Wiedziałaś co tacy ludzie mogą zrobić. Byli nieobliczalni. 
     Kiedy już siedziałaś na ziemi w tamtym budynku, widziałaś wszystko. Widziałaś jak Siva chodzi niecierpliwie w te i z powrotem obok przystanku autobusowego. Widziałaś, jak spogląda na zegarek, komórkę, ludzi w pobliżu. Czekał na Ciebie. Martwił się. Ale Ty nie mogłaś się odezwać. Nie mogłaś też uciec. Związali Ci ręce i nogi. Bóg wie o co im chodziło. Po prostu Cię złapali, związali i zostawili. Kiedy Seev zaczął biec w kierunku twojego domu, rozpłakałaś się cicho.
     Liczyłaś w myślach czas. Być może to były Twoje ostatnie godziny. Po 30 minutach wrócili oni... Mieli kominiarki, nie mogłaś zobaczyć ich twarzy. Przeraziło Cię to jeszcze bardziej.  
- Mamy dla Ciebie prezent urodzinowy. 
Powiedział jeden z nich i wyciągnął zza pleców małe, kwadratowe pudełko. Nie chciałaś go otwierać. Bałaś się. 
- No otwórz. - powiedział ten drugi wyraźnie zniecierpliwiony
    Rozwiązali Cię i czekali na Twoją reakcję. Kiedy już wyciągnęłaś rękę, by sięgnąć po pudełko...
- <t.i.> nie ! 
- Siva ! - krzyknęłaś 
- Nie bój się kochanie !
    W oka mgnieniu dwóch porywaczy leżało na ziemi. Rozwiązałaś sznur krępujący Twoje kostki i podbiegłaś do chłopaka. Rzuciłaś mu się na szyję i zaczęłaś płakać. Niby to nic takiego, ale byłaś strasznie przerażona. 
- Już dobrze. - wyszeptał do Twojego ucha - Jestem tu. 
- Kocham Cię.
- Kocham Cię.
     Spojrzałaś Sivie w oczy. Dojrzałaś w nich troskę i strach. Skierowałaś wzrok na jego usta. Chciałaś go pocałować, ale z jego dolnej wargi leciała krew. Otarłaś ją lekko palcem.
- Bolało ?- spytałaś
- Nie. - uśmiechnął się pokazując swoje śnieżno białe zęby - Jeśli robię to dla Ciebie, to zawsze będzie przyjemność.
    Nie zdążyłaś nic powiedzieć. Seev przyciągnął Cię do siebie i pocałował delikatnie. 
- Lepiej chodźmy do domu.
    Wybiegliście z budynku i chwilę później pomieszczenie, w którym się znajdowaliście wybuchnął. Konstrukcja runęła na ziemię, a Wy biegliście przed siebie. Byle jak najszybciej do domu. 

    Ranek. Obudziłaś się gwałtownie otwierając oczy. Jednak się nie wzdrygnęłaś. Leżałaś wygodnie. Na wspomnienie wczorajszego dnia dwie łzy spłynęły Ci po policzku. Nagle ktoś je otarł. Dopiero wtedy zdałaś sobie sprawę, że Twój ukochany obejmuje Cię swoimi silnymi ramionami od tyłu. Uśmiechnęłaś się. Poczułaś ciepło. Byłaś bezpieczna. 
- Wszystkiego Najlepszego. - wyszeptał Seev i postawił przed Tobą ogromną paczkę
    Zerwałaś się do pozycji siedzącej i spojrzałaś na niego
- Oszalałeś ?! Poza tym.... moje urodziny były wczoraj. - powiedziałaś
- Nie. Twoje urodziny są dzisiaj. Zawsze mylisz te dwa dni i zwalasz winę na mnie.
- Zawsze mówię, że zapominasz.
     Zaczęliście się śmiać. Byłaś szczęśliwa, po raz pierwszy w życiu, że zaliczyłaś taką pomyłkę. Nie chciałaś wczorajszego dnia w ogóle pamiętać. 
     Otworzyłaś paczkę, która zapakowana była w złoty papier, i wyjęłaś z niej ramkę ze zdjęciem Twoim i Sivy. Na zdjęciu uwieczniliście jeden z Waszych pocałunków. Seev wiedział, jak bardzo lubiłaś to zdjęcie. Później chwyciłaś beżową sukienkę. Była śliczna. Strasznie Ci się podobała ! 
- Nie musiałeś ! 
Zaczęłaś obsypywać chłopaka buziakami. W końcu chwycił Cię w pasie i zdecydowanym ruchem położył obok siebie. 
- Kocham Cię. - wyszeptał
- Ja też Cię kocham. 
Pocałował Cię namiętnie i znów objął ramionami.



WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ANIU ! <3 ; *




Vic...; *

niedziela, 9 września 2012

19.Seev ♥

Jesteś płatnym mordercą. Ludzie dają Ci zlecenie, kasę a Ty idziesz zabić kogoś z zimną krwią. Dziś było podobnie. 
Gdy wychodziłaś z domu, krzyknęłaś do Sivy :
- Kochanie ! Idę do pracy ! Niedługo wrócę ! 
- Dobrze. - pocałował Cię namiętnie - Będę czekał. Mam dziś dla Ciebie niespodziankę.
Uśmiechnęliście się do siebie i wyszłaś. Wsiadłaś do swojego służbowego czarnego BMW i odjechałaś. Pod biurem byłam punktualnie. Parkując samochód myślałaś, co to za niespodzianka. Po wejściu do ogromnych rozmiarów budynku, wskoczyłaś do windy i pojechałaś nią na 2 piętro, do Twojego gabinetu.
Wszyscy się na Ciebie dziwnie patrzyli. Wiedzieli, że jesteś z Seevem, a mimo to, jak zauważyłaś na niektórych monitorach komputerów, oglądali Wasze zdjęcia, szeptali coś. No nic. Ludzie już tacy są. Weszłaś do swojego `szklanego` gabinetu i usiadłaś na wysokim, skórzanym i wygodnym krześle. Na chwilę ktoś Ci przerwał przynosząc papiery. Była to Twoja sekretarka :
- Tu są dokumenty ludzi na przyszły tydzień. - wskazała na stertę przed chwilą przyniesionych papierów - Ten pierwszy jest szczególnie ważny. Zlecenie dotychczas najważniejsze i trzeba się z tym jak najszybciej uporać. Najlepiej dzisiaj.- powiedziała
- Dziękuję. - uśmiechnęłaś się przyjaźnie - Przejrzę je, ale dziś chciałabym wrócić wcześniej do domu, więc pewnie wykonam tylko jedno zlecenie.
- To .. ja już pójdę. - popatrzyła na Ciebie krzywo i wyszła
Zdziwiłaś się. Nie była taka nigdy. Tak samo jak inni. Nie przejmując się tym dłużej zaczerpnęłaś łyk świeżej kawy i otwarłaś pierwszą, najważniejszą teczkę z uśmiechem. Jednak po chwili uśmiech bardzo drastycznie znikł z Twojej twarzy. Okazało się, że ktoś dał TOBIE zlecenie, żeby ZABIĆ własnego CHŁOPAKA ! Nie mogłaś w to uwierzyć. To dlatego wszyscy szeptali. Wpadłaś w furię. Najpierw kubek rzuciłaś na jedną z szyb stanowiących ściany Twojego biura. Kubek się rozprysną, kawa oblała biały dywan, a szyba, ponieważ była odporna nawet na pociski, nie miała żadnego zadrapania. Wszyscy automatycznie spojrzeli się na Ciebie. Niewiele było widać, bo po owej szybie spływała fala kawy. Ty stałaś pochylona nad biurkiem. Kompletnie nie wiedziałaś co robić. Kto chciałby go zabić ?! Przecież on nie miał żadnych wrogów ! Wyszłaś z gabinetu z dokumentami należącymi do Sivy i zaczęłaś się na wszystkich wydzierać :
- Kto do cholery kazał mi zabić własnego chłopaka !? 
- Nie wiemy. - powiedział Twój szef - Dostaliśmy zlecenie. Naszym zadaniem jest unieszkodliwić ofiarę, pozostać niewidocznym i zabić.
- Nie ! - krzyknęłaś wyobrażając sobie całą krzywdę jaka może spotkać Twojego ukochanego
- Masz takie zadanie. Oboje wiemy, że jesteś w tym najlepsza. Już raz zlikwidowałaś bliską Ci osobę.
- Ciekawe kogo ?
- Jak to kogo ? A Twoja przyjaciółka ?
- Ma się dobrze. Ale niezła była ta akcja z tirem. Przyznaję, że Ty i Twoje myślenie racjonalne są genialne w porównaniu do Twoich poprzednich wybryków z przed kilku lat - uśmiechnęłaś się sztucznie - Szkoda, że ja nie dostałam tego zlecenia. Zniszczyłabym je na drobny mak. Wiesz ile dziewczyna się zbierała ?! Nie wychodziła z domu, nie jadła, nie spała ! Miała .. obie miałyśmy wtedy szczęście, że to ja spowodowałam ten wypadek. Przynajmniej nic jej się nie stało oprócz lekkiej rany na głowie. Wystarczył plaster i woda utleniona. Gdybyś Ty wtedy .. wtedy tym tirem .. - robiłaś spore przerwy, nie umiałaś dobrać słów - To dzięki mnie żyje. I ma się dobrze ! Rozumiesz ?! Ma się dobrze ! - krzyczałaś wściekła - Nie pozwolę skrzywdzić Sivy. Prędzej zabiję Ciebie i wszystkich tu zgromadzonych niż jego. Spróbuj chociaż go tknąć, to uwierz mi, pożałujesz. 
Odwróciłaś się i wrzuciłaś akta w niszczarkę, jeszcze raz, i jeszcze. Aż nie zrobiły się milimetrowe, jak makaron spaghetti. Ostatni raz rzuciłaś pogardliwe spojrzenie w kierunku szefa i weszłaś do swojego gabinetu. Tam spakowałaś torebkę. Wzięłaś potrzebne rzeczy, czyli takie, które zawsze ze sobą nosisz na `polowanie na Twoją ofiarę`. Wybrałaś szybko numer Seeva i wyszłaś z budynku. Sama się sobie dziwiłaś, że trwało to tak krótko. Za pierwszym razem Siva nie odebrał. Bałaś się, że coś mu się stało. Ale odebrał za drugim razem :
- Cześć kochanie - powiedział - Kiedy wracasz ?
- Już ! Teraz ! - mówiłaś wsiadając do auta - Słuchaj ! Nie otwieraj nikomu, zasłoń okna, siedź w domu cicho, nigdzie nie idź. Zaraz tam będę i wszystko Ci powiem. Pozamykaj drzwi, okna i balkon. Nikt nie może dostać się do domu rozumiesz ? - chwila ciszy - Kocham Cię. - popłynęły Ci łzy po policzkach
- Kocham Cię. - rozłączył się
Wiedziałaś, że musisz się śpieszyć. Na szczęście byłaś w domu szybciej od .. nich. Weszłaś do środka i od razu uwiesiłaś się na szyi chłopaka. On również mocno Cię przytulił. Chyba zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Szybko spakowaliście swoje rzeczy, ale dy chcieliście je znieść na dół, ktoś zaczął walić w drzwi, otwierać łomem :
- Kochanie - wyszeptałaś - Schowaj się do garderoby i zaklucz za sobą drzwi. A klucz zostaw w zamku, żeby nie otworzyli zapasowym. 
Posłuchał Cię. Wiedział , że Ciebie nie da się pokonać. Zeszłaś powoli na dół i usiadłaś na schodach. Wtedy wlecieli do waszego mieszkania jak szaleni. Był wśród nich ... wśród tych wszystkich ludzi z bronią.. był Twój szef :
- Siema szefie ! - powiedziałaś z uśmiechem
- Witaj <t.i.>. Widzę, że chcieliście się wynieść. - pokazał na torby
- Noo. Z daleka od Was. Ale nie zdążyliśmy, bo Wy wpadliście z wizytą. Skoro już jesteście to może kawy ?
- Żartujesz prawda ?
- Prawda. 
- Więc ? Gdzie jest cel ?
- Nie mów na niego cel, bo poderżnę Ci gardło. - podeszłaś do niego z nożem
- Spokojnie. - wycofał Twoją rękę - Znajdziemy go sami, jeśli nie chcesz pomóc
Gdy wszyscy , a było ich około 8 z Twoim szefem, weszli na schody, załadowałaś broń i strzeliłaś każdemu po kolei w głowę. Chwilę później leżeli pod schodami martwi. Upewniłaś się, że nie żyją. Rzeczywiście byłaś dobra. Pobiegłaś po Sivę. On zdążył już zagrać dwie partyjki pokera ze samym sobą. Zabrałaś go z garderoby, zbiegliście na dół, załadowaliście samochód Waszymi torbami i ruszyliście. Po prostu. Jechaliście przed siebie bardzo długo. Zmienialiście się, żeby ten drugi mógł się wyspać, najeść. 
***
3 lata później !
Ciągle jesteś z Seevem . Bardzo Wam się układa, nawet bardziej niż bardzo . Wy i Wasza 2letnia córeczka chodzicie codziennie na spacery nie obawiając się o nic. W końcu macie spokój. Okazujecie sobie czułości na każdym kroku. Wasza trójka strasznie się kocha i oddałaby życie za dwie pozostałe osoby. Skończyłaś z zabijaniem. Za groźnie już dla Ciebie brzmiało. W domu byłaś nieśmiała, w pracy zabijałaś z zimną krwią. 
Jesteście po ślubie i nawet macie dziecko. Tak, to był dobry wybór dając szefowi kulkę w głowę. Policja nawet nie rozpoczęła śledztwa. Od lat byli poszukiwani za zabijanie ludzi i wreszcie sami tego doświadczyli. Jak to jest być `celem`, `ofiarą`. 

Ty, Seev i Wasza córeczka jesteście na prawdę świetną, kochającą się rodziną :D


__________________
BUUUUUUUU !
Co to ma  być w ogóle ?!
Jakaś porażka ;/
Ale no nic .
Dla ALi;*




Vic..






sobota, 8 września 2012

17.Seev ♥

Jesteś z Seevem od roku. Dziś macie rocznicę. Postanowiłaś, że nie będziesz się stroić. Założyłaś czarne rurki, białą bokserkę i czarną marynarkę. Do tego jakieś trampki i byłaś gotowa. Powiedział, że przyjedzie po Ciebie o 8. Czekałaś. Zaczęło się ściemniać, a jego nie było. Nie dzwoniłaś do niego. Ale już nie mogłaś wytrzymać. Gdy tylko wzięłaś telefon do ręki, zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłaś otworzyć. To był Siva :
- Dobry wieczór Kochanie. - pocałował Cię
- Gdzie byłeś ?! Martwiłam się ! Jest .. - spojrzałaś na zegarek, była punkt ósma
- Ja jestem .. na czas w dodatku. - zaśmialiście się
Ty ubrałaś buty, założyłaś marynarkę, przerzuciłaś przez ramię czarną torebkę i wyszliście. 
Wsiedliście do jego auta i jechaliście .. gdzieś. Po jakimś czasie kazał Ci założyć opaskę na oczy. Byłaś wkurzona, bo wcześniej, po siedemnastu nieudanych próbach, zrobiłaś idealnego koczka. No ale nic, założyłaś. Cudem Twoja fryzura wytrzymała. Seev wysiadł z auta i poszedł otworzyć Ci drzwi. Wziął Cię za rękę i zaczął iść :
- A może mi szanowny pan powie, gdzie idziemy ? - dopytywałaś
- <t.i.> spokojnie. Nie zapeszaj.
W końcu wprowadził Cię po schodach, prosto, chyba w lewo, znów po schodach, znów prosto i poczułaś trawę ocierającą się o podeszwy Twoich granatowych Converse'ów. Kazał Ci zdjąć opaskę. Na początku zamknęłaś oczy, bo .. coś ! nie pozwalało Ci ich otworzyć. Oczywiście tym czymś było strasznie jasne światło. `On chyba mnie zamordował ! Zadźgał nożem w rocznicę ! Ja się z góry zemszczę na kolesiu ! Jeszcze tego pożałuje ! ` - pomyślałaś. Jednak po chwili okazało się, że jesteście na stadionie, a to bardzo jasne światło dobiegało z reflektorów skierowanych na środek boiska. Spojrzałaś w dół. Zobaczyłaś kocyk, kilka kanapek, Twoje ulubione ciasto i puszki Coca-Coli. Odwróciłaś się. Zobaczyłaś Sivę w stroju do piłki nożnej, zakładał rękawice. Spytałaś o co chodzi. On na to, że nie ma żarcia bez wysiłku. Nie wiedziałaś o co chodzi. Ale gdy chłopak zaczął się rozgrzewać na bramce, pomyślałaś, że zagracie meczyk. Tylko Wy dwoje. 
Dawaj Ci fory. Nie chciał , żebyś przegrała. Trawiłaś prawie wszystkie bramki. Oczywiście Seev udawał, że nie wiedział jak to zrobiłaś ^^ chwalił Cię, że jesteś mistrzynią etc.
W końcu oboje zgłodnieliście i podeszliście do koca. Na pierwszy ogień poszły Cole :D 
Byliście trochę zmęczeni, więc musieliście się napić. Później zjedliście przygotowany przez Sivę `piknik`. Rozejrzałaś się z uśmiechem. Na trybunach nikogo. Pomyślałaś, że specjalnie dla Was wynajął stadion. 
Poszedł się przebrać, gdy wrócił .. przybiegł do Ciebie :
- Musimy iść ! Szybko ! - powiedział zaśmiany
- Dlaczego ? - spytałaś szybko i wzięłaś swoją torebkę
- Okazało się, że teraz jest trening i jak nas zobaczą, to mamy przerąbane. 
- No to na co czekasz ?! Biegniemy !
Wzięliście swoje rzeczy, oczywiście zostawiając koc z przysmakami i uciekliście. Wybiegając ze stadiony nie mogliście ze śmiechu. Po prostu już płakaliście. Siva wpakował Cię do samochodu i sam usiadł obok. Odwiózł Cię do domu :
- Ubierz się ładnie. Mam jeszcze jedną niespodziankę. - pocałował Cię i pozwolił wejść do mieszkania
Nie wiedziałaś o co chodzi, ale zrobiłaś, co kazał. Ubrałaś śliczną, długą suknie i wysokie obcasy. Włosy rozpuściłaś i wzięłaś tylko małą kopertówkę. Schodząc po schodach złapałaś swoją miętową suknie w rękę nie chcąc jej pobrudzić, nadepnąć. Okazało się, że w salonie czeka Irlandczyk. Zaniemówił, gdy Cię zobaczył :
- Wow. Kochanie ... wywyglądasz ... wyglądasz .. cucudownie .. - jąkał się
- Dziękuję. Ty w tych dżinsach i koszulce z Barcelony też wyglądasz elegancko. - zaśmiałaś się
- Oj weź. To było dla jaj. - poszedł do łazienki
- Ale gdzie Ty idziesz ?
- A dasz mi chwilę prywatności ?
- No co zaa .. - znów się zaśmiałaś
Wyszedł w ... GARNITURZE !
- Wow. Kochanie ... nigdy nie widziałam Cię w garniaku. - powiedziałaś
- No widzisz ? 
- No teraz widzę. - znowu śmiech , na co on puścił Ci oczko
Obejmując się znów wsiedliście do auta. Seev zabrał Cię na romantyczną kolację. Siedzieliście w pustej restauracji, gdzie pod ręką mieliście tylko kelnera, szefa kuchni, barmana i kwartet smyczkowy. Byłaś zachwycona. Ale powstrzymywałaś łzy. Nagle Siva dał znak `orkiestrze` i kelnerowi. Ci zaczęli grać, a chłopak poszedł do kuchni. Chwila patrzenia sobie w oczy i nagle światło przygasło. Rozejrzałaś się i ujrzałaś powoli otwierające się drzwi od kuchni. Wyszedł stamtąd szef z tortem. Wtedy chłopak przy Tobie uklęknął i wyjął z kieszeni marynarki pierścionek :
- Kocham Cię Skarbie. Nie wyobrażam sobie życia u boku innej. Zostaniesz ze mną już na zawsze, jako moja żona ? - spytał 
- TAK ! TAK ! TAK ! - rzuciłaś się na niego
Siva założył Ci pierścionek i pocałowaliście się. Wtedy zjedliście trochę tortu zaręczynowego ^^ i pojechaliście do niego ...
*********
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ !
Planujecie ślub. Wasi znajomi są już o tym poinformowani i pomagają Wam, ale Ty chcesz jeszcze zaczekać, bo nie zmieścisz się w sukienkę.
Jesteś w trzecim miesiącu ciąży. Nie dość, że będziesz szczęśliwą mężatką, to jeszcze matką cudownego chłopca :)











Vic..









czwartek, 28 czerwca 2012

13. Seev.♥

Jesteś dobrą znajomą zespołu The Wanted. Od dwóch tygodni podkochujesz się w jednym z nich. Pewnego dnia prosisz go o pomoc :
- Seev ! - wołasz go
- Tak <t.i.> ? - odpowiada
- Pomożesz mi ?
- No jasne. O co chodzi ? - uśmiechnął się
- Mam mały problem. Kocham się w jednym chłopaku i nie wiem jak mu to powiedzieć.
- Chodź ! - powiedział i usiedliście na kanapie - Musisz mu to spokojnie powiedzieć. Tylko się upewnij, że nie ma dziewczyny. - zaśmiał się
- Nie ma. Jestem tego pewna.
- Opisz mi go.
- Wysoki, przystojny, zabawny i mam nadzieję, że dobrze całuje. A jakbym mu to chciała powiedzieć tak... bez słów ?
- Powiedzieć coś bez słów ? - westchnął - Z tym będzie trudniej.
- Zobaczymy. - powiedziałaś i pocałowałaś go; spodobało mu się
- To miał być jakiś test, czy wyznałaś mi miłość tak... bez słów ?
- A jak myślisz ? - tym razem to on Cię pocałował - Mam to traktować jako oficjalną prośbę o chodzenie ?
- A jak myślisz ?
- Że będę miała przesrane z Twoimi fankami. - oboje się uśmiechnęliście


***

Trzy miesiące później.
Chcecie się w końcu ujawnić. Z tej okazji Seev zabiera Cię na mecz. Wiem, mało romantyczne, ale nie mieliście ochoty na kolację przy świecach. Woleliście Coca-Colę i pizzę.
Po jak i w trakcie meczu wokół Was było dużo fanek. Nie trzymaliście się za ręce, więc nikt nic nie podejrzewał. Kiedy jedna z dziewczyn podeszła do Twojego Chłopaka z pytaniem o chodzenie, on powiedział tylko `patrz`. Podszedł do Ciebie i namiętnie pocałował.


***

Kolejne trzy miesiące później.
Jesteście razem od pół roku. Byliście razem w różnych wywiadach etc. Seev nigdy nie pozwolił, abyś miała zły humor, żeby napadły Cię wściekłe fanki, żebyś miała robione zdjęcia z zaskoczenia. Chronił Cię. Właśnie dlatego go kochasz. Swoją drogą ... jesteście zaręczeni. Planujecie ślub, a Ty myślisz tylko o dzidziusiu, którego również macie w planach. Jednak Siva uznał, że to za wcześnie. Postanowił, że bezpieczniej będzie jak wyjedziecie w podróż poślubną... przed ślubem. 


_____________________________________
No to Alice ma to co chciała !
Mam nadzieję, że się podoba .
Bo mi osobiście nie za bardzo, ale mi to się rzadko co podoba ;P
Więc Ali ? Co o tym myślisz ?
Napisać innego ?



Vic..




wtorek, 19 czerwca 2012

8. Seev ;*

Weszłaś rano do szkoły i od razu podbiegł do ciebie Seev:
- Hej ! Idziesz z nami na wagary ?
- Zależy gdzie i z kim ? - odparłaś
- Do galerii, z nimi - powiedział i wskazał na grupkę waszych znajomych. Spojrzałaś na każdego po kolei i rzekłaś :
- Sorry ale nie. Bo towarzystwo mi nie odpowiada.
Po tych słowach poszłaś pod salę. Przez pierwsze cztery lekcje irlandczyk cały czas cię obserwował. Przed piątą godziną podszedł do ciebie i powiedział:
- Proszę, chodź z nami
- Już ci powiedziałam, że nie idę - odparłaś oschle i chciałaś odejść, jednak Siva złapał cię za rękę :
- A co, tchórzysz ? - zapytał zadziornie
- Nie. Wiesz mi, że gdyby było inne towarzystwo to bym poszła
- A pójdziesz tylko ze mną ? - spytał i zrobił słodkie oczka
- Ale tylko my ? - chłopak kiwnął głową i podszedł do swoich kumpli :
- Ej ! Słuchajcie, ja z wami nie idę ! - krzyknął i wrócił do ciebie.
Jego koledzy przezywali go itd, ale on miał to gdzieś. Złapał cię za rękę i jak gdyby nigdy nic wyszliście ze szkoły.
 Postanowiliście, że też pójdziecie do galerii. Przez całą drogę śmialiście się, słowem mówiąc dobrze się bawiliście. Gdy doszliście na miejsce, poszliście kupić coś do picia i usiedliście na ławce obok fontanny. Nagle Seev podniósł się i wlazł do fontanny. Zaczął pryskać wodą na wszystkie strony. Zachowywał się jak dziecko. W pewnym momencie ty też wstałaś i wbiegłaś do fontanny. Teraz bawiliście się w najlepsze. Ludzie dziwnie się na was patrzyli ale was to nie obchodziło. Liczyliście się tylko wy. Po kilku minutach byliście już cali mokrzy.
Nagle Seev przyciągnął cię do siebie i namiętnie pocałował. Kątem oka zauważyłaś jego kumpli i swoją przyjaciółkę. Gdy skończyliście się całować znowu spojrzałaś na znajomych. Patrzyli na was z takim WTF ? na twarzy. Ty uśmiechnęłaś się i wzruszyłaś ramionami. Potem wróciliście. Chłopak odprowadził cię pod sam dom.
Teraz byłaś już pewna, że jesteś dla niego najważniejsza....






Miałam ochotę na takiego słodkiego.
Mam nadzieję, że się podoba.
Po 300 wyświetleniach mamy dla was niespodziankę...więc odzwiedzamy !!!



ALi;*