Pobudź swoją wyobraźnię ...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

39. Nathan gify ;*

1.
*jesteś na koncercie chłopaków, zapłakana podchodzisz pod scenę*
Nathan :








2. 
*zaczęłaś rodzić, twój chłopak przyjechał do szpitala*
Twój tata: To dziewczynka
Nathan : Naprawdę ?







 3. *siedzisz na kanapie i patrzysz na Natha, który opowiada ci o koncercie*
Nathan: wtedy ona wbiegła na scenę i wszyscy zrobiliśmy takie oczy









4. *rzucasz na scenę kartkę z napisem "kocham cię sykes" chłopak zauważa to i patrzy na ciebie*



5. Dziennikarz : Kto jest twoją idealną dziewczyną ?
Nathan : ona 




6. Ty : Nath, mogę tak iść ?
Nathan :




7. Ty: Nathan !? Posprzątałeś w salonie, tak jak cię prosiłam ?
Nathan :

 



8.  * pokłóciłaś się z Nathanem, chłopak przyszedł cię przeprosić razem z Tomem*
Nathan :; <t.i.> przepraszam, kochanie !
*Tom zaczyna się wydurniać*
Nathan : Nie zwracaj na niego uwagi, ja go nawet nie znam




9. Nathan: Pójdziesz ze mną na randkę ? 
Ty: Z chęcią
Nathan :



10. *odwiedzasz chłopaków w trasie, wchodzisz do sypialni Sykesa*
Nathan: Hej kochanie !

 
 

 

niedziela, 14 kwietnia 2013

38. Nathan ;*

Imagin dla Nathalie Kaczmarek !! ;*
 
 
Jesteś z Nathanem od bardzo długiego czasu. Zakochałaś się w nim od pierwszego wejrzenia. Kochałaś jego styl. jego oczy. Uśmiech. Poczucie humoru. I  miliard innych rzeczy. Nathan był romantyczny. Zawsze miał dla ciebie czas.
Ale od pewnego czasu to się zmieniło. Chłopaka cały czas nie było w domu. tłumaczył się próbami. Wychodził rano a wracał późnym wieczorem. Nie rozmawialiście ze sobą. Już nie było tak jak kiedyś. teraz wszystko się zmieniło.
Postanowiłaś, że porozmawiasz z Sykesem. Wyjaśnisz mu wszystko. Wiedziałaś, że to najlepsze rozwiązanie. Z drugiej strony obawiałaś się najgorszego. Bałaś się, że Nathan znalazł si=obie kogoś innego i dlatego nie ma go ciągle w domu.
Wieczorem siedziałaś w salonie i czekałaś na chłopaka. Po jakimś czasie przyszedł. Kompletnie nie zwrócił na ciebie uwagi. Już chciał wejść po schodach, na górę, gdy odezwałaś się :
- Nathan, musimy porozmawiać
- Później, jestem zmęczony, chcę się położyć
- Nie, Nathan. Porozmawiamy teraz. Dosyć już mam takiej atmosfery
- Jakiej atmosfery ? Przecież wszystko jest w porządku
- Nic nie jest w porządku. Wychodzisz na całe dnie z domu. Nie zwracasz na mnie uwagi. Nie rozmawiamy. Nie spędzamy razem czasu. Już nie jest tak jak kidyś
- Życie to nie bajka. Ktoś musi pracować na to, żebyś mogła całymi dniami siedzieć w domu.
- Jeżeli tak bardzo ci to przeszkadza, to może powinnam się wyprowadzić - odparłaś zanim zdążyłaś ugryźć się w język.
Chłopak uparcie wpatrywał się w swoje buty. Modliłaś się w duchu, żeby zaprzeczył. Żeby powiedział, że jesteś dla niego wszystkim, i że wszystko wróci do normy. Jednak Nath podniósł wzrok i pokiwał głową mówiąc :
- Masz rację. To chyba najlepszy pomysł. Wyprowadź się jeszcze dzisiaj, i zapomnij o mnie, o nas.
Sykes poszedł do góry. Zabolały cię jego słowa. Najwyraźniej nie zależało mu na tobie tak jak kiedyś. Mimo wszystko nie chciałaś okazywać przy nim słabości. Chciałaś mu pokazać, że dasz sobie rade bez niego. Spakowałaś się i zadzwoniłaś po taksówkę. Po 10 minutach stała już pod domem. Jeszcze raz spojrzałaś na salon po czym szybko wyszłaś.
Dobrze wiedziałaś, że zamykając drzwi zrywasz również waszą więź, ale najwyraźniej tak miało być....
 
 
 
ALi ;*
 


niedziela, 30 grudnia 2012

35. Nathan ♥



Siedziałaś wraz z Nathanem na plaży w pewien ciepły, jesienny wieczór. Obejmowaliście się, całowaliście, śmialiście, żartowaliście. W pewnym momencie Nath powiedział, że Cię kocha. Ale inaczej niż zwykle. Zawsze mówił to bez przekonania, jak jakąś kwestię w teatrze, nieprawdziwie. teraz mówił szczerze. 
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałaś i pocałowaliście się delikatnie
Kiedy wróciłaś do domu przed oczami miałaś tylko jego twarz, a w głowie jego słowa. Zaczarował Cię. Jeszcze nigdy nie kochałaś kogoś tak mocno jak jego. Jego miłość dawała Ci siłę do życia. Aż do pewnego dnia...

Cała ta sytuacja już powoli wykańczała Cię psychicznie. Ludzie pisali do Ciebie różne sposoby na samobójstwo. Skok z mostu, podcięcie żył, powieszenie się, wypicie rozpuszczalnika, połknięcie tabletek. Wszystko przez jedną plotkę. "<t.i.> jak mogłaś, suko ! Zniszczę Cię, rozumiesz !? Jak mogłaś się przespać z moim chłopakiem ?!" . Taak. Plotki. Głupie kłamstwa, które potrafią zniszczyć Ci życie. Tym razem cała szkoła zmówiła się przeciwko Tobie. No bo "jak można przespać się z chłopakiem najsławniejszej, najpopularniejszej cheerleaderki w szkole?!".
Nie mówiłaś nic Nathanowi. Spędzałaś z nim każdą wolną chwilę, bo wiedziałaś, że już niedługo Cię nie będzie. Postanowiłaś się zabić.  Sądziłaś, że to jedyne wyjście z całej tej sytuacji.
Pewnego dnia Nath odwiedził Cię w domu. Wtedy spadł pierwszy śnieg i chciał zabrać Cię na bitwę na śnieżki. Kazałaś mu usiąść na łóżku, a sama poszłaś do łazienki uczesać kitkę, która nie będzie Ci przeszkadzać, przebrać się etc. Zapomniałaś kompletnie o tym, że zostawiłaś włączonego laptopa.... i facebooka. Dostałaś kolejną wiadomość prywatną. Tym razem od swojej "najlepszej przyjaciółki":
- Idź się leczyć, dziwko! Jak mogłaś się przespać z kimś innym mając chłopaka!? Jesteś naprawdę jakaś nienormalna! Powinni Cię zamknąć w psychiatryku! Albo lepiej! Łyknij tabletki i będzie po sprawie! - przeczytał cicho Nath
Nie wiedział co zrobić. Z udawanym zadowoleniem wyszłaś z łazienki i przytuliłaś chłopaka. Jednak on odwzajemnił go dopiero po chwili. Uścisnął Cię mocno, jakby na pożegnanie.
- Ej ! Zaraz mnie udusisz ! - zaśmiałaś się - O co chodzi ? - spoważniałaś widząc jego przerażoną minę. On jednak wiedział, że nic nie zrobiłaś. Spędzałaś z nim każdą chwilę. Nie opuszczałaś go nawet na krok. Był przy Tobie póki nie zasnęłaś i kiedy otwierałaś oczy. Nie przespałaś się z nikim i oboje dobrze o tym wiedzieliście.
- Chodź. - Nathan pociągnął Cię za rękę - Pakuj się.
Wyciągnął z szafy Twoją szarą walizkę i wrzucił do niej zawartość trzech szuflad komody.  Ty po krótkiej chwili pomogłaś mu zdejmując ubrania z wieszaków i półek.
- Znudziły mi się śnieżki. - powiedział zapinając walizkę - W zamian zabieram Cię na wycieczkę. - na zawsze, dodał w myślach
- Gdzie ?
- Niespodzianka.
Uśmiechnął się do Ciebie i włożył Twój bagaż do swojego Jeepa, którego dostał na 16-ste urodziny. Później pojechaliście do niego. Podczas gdy Nath pakował swoje rzeczy, Ty weszłaś na facebooka w swoim telefonie. Usunęłaś konto. Bo po co Ci ? Żeby wszyscy wyzywali Cię jeszcze gorzej ? Kiedy Nathan miał już wszystko co potrzebne, usiadł za kierownicą i ruszyliście. Tylko gdzie ? Jechaliście może 5 godzin. Zasnęłaś po drodze.
Obudził Cię dźwięczny głos Nathana :
- Cześć wujku ! - usłyszałaś za szybą samochodu - Moglibyśmy się u Ciebie zatrzymać ?
- Oczywiście ! Ale Ty i kto ?
W lusterku zauważyłaś, że Nathan się uśmiecha i idzie w Twoją stronę. Przeciągnęłaś się i otwarłaś drzwiczki. Wyskoczyłaś z Jeepa i wpadłaś prosto w ramiona Natha.
- Niezłe wyczucie czasu. - powiedział
- Lata praktyki.
Dałaś mu całusa w policzek, widać było, że czekał na więcej, i odeszłam przywitać się z jego wujkiem.

Dwa tygodnie później. Siedzisz na pomoście, przy domu, w którym obecnie mieszkacie. Zbliża się pora kolacji, ale na dworze jest już zupełnie ciemno. Jedynie pełnia księżyca oświetla okolicę odbijając się w jeziorze. Usłyszałaś za sobą kroki. Wiatr rozwiał Ci włosy i ktoś przytulił Cię od tyłu. Nathan.
- Co tu robisz ? - spytał dając Ci całusa w policzek. Zakryłaś szybko lewy nadgarstek, żeby nie widział blizn po samookaleczaniu się. Co prawda nie robisz tego od dwóch tygodni, ale blizny zostały. - Nie jesteś głodna ?
- Właśnie miałam iść na kolację. - uśmiechnęłaś się do niego
- Nie jest Ci zimno ?
- Nie. Mam bluzę. - chwila ciszy - Nath ?
- Tak ?
- Długo tu będziemy mieszkać ?
- Całą wieczność. Z dala od wszystkich i wszystkiego.
 - A co ze szkołą ?
- Zostaniemy analfabetami i będziemy mieli niezliczoną gromadkę dzieci.
- Ale najpierw ślub ?
- Jak sobie życzysz.

Jak powiedział - tak zrobił.
Pół roku później, kiedy nikt Wam nie przeszkadzał, a Wy żyliście sobie spokojnie i szczęśliwie, Nathan Ci się oświadczył. Nadal nie wiedziałaś dlaczego Cię tu przywiózł, ale nie chciałaś wiedzieć. Zapomnieliście o problemach i teraz uczysz się szyć, żeby zdążyć zrobić jakieś ubranka dla maluszka. Jesteś w drugim miesiącu ciąży.. takiej ... niespodziewanej. Ale mimo wszystko się cieszycie .

__________________________________
Dla Klaudii.
Niby słodki no ale cóż.
Wena mnie opuściła !
Zapraszam na next u Ali :
http://sweetstwmalawielkamilosc.blogspot.com/2012/12/rozdzia-59.html
Wasza Vic...


niedziela, 25 listopada 2012

32.Nathan♥

Byłaś z Nathanem na weselu swojej przyjaciółki. Około pierwszej w nocy trochę zmęczyła Cię zabawa, więc usiadłaś na krześle przy podłużnym stole. Oczywiście siedziałaś obok panny młodej. Podczas posiłku prawie cały czas plotkowałyście i nie zwracałyście uwagi na swoich partnerów, ale teraz siedziałaś tam sama, wszyscy bawili się na parkiecie. Wpatrywałaś się w Nathana, który tańczył walca z Twoją 6-letnią kuzynką. Fakt, na tym weselu było dużo gości. Szczególnie, że <i.t.p.> zaprosiła całą Twoją rodzinę ! 
Patrząc na parkiet uśmiechałaś się. Wyobraziłaś sobie siebie w białej sukni, z welonem na głowie, z kwiatami wpiętymi we włosy. Później przywołałaś obraz Nathana w garniturze z rozczochraną grzywką i full capem na głowie. Równie dobrze możecie wziąć ślub na scenie. Przecież oboje macie z nią romans. ^^ 
Nagle dosiadł się do Ciebie Twój kotek. 
- Co jest ? - spytał - Czemu nie tańczysz ?
- Masz.
Podałaś mu szklankę wody. Chłopak był spragniony, ale mimo to ją odepchnął i Cię przytulił.
- Coś nie tak ? Powinienem spędzać z Tobą więcej czasu. Co ze mnie za facet, że o swoją księżniczkę nie dbam ?
- Nie mów tak. - zachichotałaś - Po prostu musiałam odpocząć. Na parkiecie jest strasznie duszno pośród tego tłumu.
- Może wyjdziemy na zewnątrz ?
- Dobrze. To idź, a ja skoczę jeszcze do toalety.
Nathan dał Ci buziaka i wyszedł na dwór. Ty zgodnie z prawdą poszłaś do łazienki. Była pusta. Na szczęście. Oparłaś się o ścianę i wbiłaś wzrok w lustro. Obraz lekko Ci się rozmazał, ale po chwili zdałaś sobie sprawę, że przecież trochę wypiłaś. W końcu wesele Twojej przyjaciółki ! Musiałaś się nawalić !
Nieświadomie osunęłaś się po zimnych kafelkach zdobiących ścianę i zdjęłaś szpilki. Wtedy do łazienki weszła Twoja BFF. 
- <t.i.> co jest ? Wszystko dobrze ? - uklękła przy Tobie
- Tak. Po prostu było mi słabo.
- Może zadzwonię po ...
- .. nie dzwoń. Karetka mi nie potrzebna. Pójdę przed salę i trochę ochłonę.
- Zaprowadzić Cię ?
- Nie, Nathan na mnie czeka. 
Założyłaś z powrotem swoje czarne szpilki, poprawiłaś beżową sukienkę na ramiączkach i wyszłaś. Na dworze Nath chodził w kółko patrząc na zegarek.
- Ile można czekać ? - spytał z uśmiechem
- Przecież nie było mnie dwie sekundy.
I znów zasłabłaś. Opadłaś na ławkę po Twojej prawej. Nathan się przeraził i zadzwonił po karetkę. Na szczęście nikt z bawiących się tego nie słyszał, bo grała głośna muzyka. Nathan pojechał z Tobą. No bo jakżeby inaczej !
W szpitalu okazało się, że musisz częściej odpoczywać i mniej pracować. Faktycznie, praca w dwóch miejscach nie była dobrym pomysłem. Codziennie wstajesz o piątej nad ranem, aby już o 5:30 otworzyć jeden z największych sklepów odzieżowych w Londynie. Nie mogłaś odmówić tej pracy. Naprawdę dobrze tam zarabiasz. Kończysz ją równo o 15.00 i biegiem do domu ! Bierzesz prysznic, przebierasz się w białą bluzkę, czarne spodnie lub spódnicę i idziesz do klubu. Tak zakładasz czarny fartuszek i całą noc roznosisz drinki albo stoisz za barem. Wracasz około północy, jeśli wypuszczą Cię wcześniej, i na drugi dzień znów to samo. Wolne masz jedynie niedziele. 
Ze szpitala zostałaś wypuszczona po badaniu krwi.
- Ała. - powiedziałaś, gdy pielęgniarka zakładała Ci plaster
- Ile masz lat, żeby tak marudzić ? - spytała
- Wyglądam na 16, czuję się na 5, a mam 19. Może być ? - zakpiłaś z niej
- Do widzenia na wynikach.
- Oby nie. - burknęłaś pod nosem i pojechaliście do Nathana
On przynajmniej mieszkał sam. Ty ciągle z rodzicami. Jeśli teraz pojedziesz do niego, nie będą się martwić. I tak też zrobiliście. 
Na następny dzień poszliście do parku. Było lato, ale mimo to za ciepło nie było. Nath chciał zrobić Ci zdjęcie, więc włączył aparat w telefonie i Cię pocałował. Zdjęcie tweetnął w sekundę później, a już po 5 sekundach było mnóstwo komentarzy, RT, itd. Niektórzy kibicowali Waszej dwójce, a inni się temu sprzeciwiali. Cóż i tak bywa.
Nie przejmując się złośliwymi komentarzami, trzymając się za ręce poszliście w głąb parku. Weszliście na mały amfiteatr. Ludzie, którzy siedzieli na ławkach i rozmawiali, teraz spoglądali na Was.
Nathan uśmiechnął się i powiedział :
- Zamknij oczy.
- Dlaczego ?
- No zamknij. Wiem, że tego chcesz.
- No dobra.
Posłuchałaś go. Nie wiedziałaś co wykombinuje. `Wiem, że tego chcesz`. Czego niby ?
- No... otwórz.
- O mój Boże ! NATHAN ! 
Okazało się, że Twój ukochany klęczy przed Tobą z pierścionkiem. Łzy szczęścia pociekły Ci z oczu. 
- Zgódź się ! - usłyszałaś jakiegoś chłopaka
- Więc ? <t.i.> zostaniesz moją żoną ? - Nath zrobił słodkie oczka, jakby bał się, że odmówisz
- TAK ! OCZYWIŚCIE, ŻE TAK ! KOCHAM CIĘ !
Założył Ci na palec pierścionek i mocno przytulił. Wyrywając się delikatnie z Twojego uścisku dosłownie przyssał się do Ciebie. Był szczęśliwy, Ty również. Ludzie, którzy byli tego świadkami wstali i zaczęli bić brawo, czy robić zdjęcia. Słyszałaś grupkę dziewczyn, które mówiły : `Czy ona właśnie została narzeczoną przystojniaka z The Wanted ?!` Taak, byłaś bardzo szczęśliwa. Z jednego powodu też się cieszyłaś : będziesz teraz z Nathanem póki śmierć Was nie rozłączy i jeszcze dłużej ... 



Vic....




____________________________________________________
I co ? Dobrze jest ? :D
Mi się osobiście nie za bardzo podoba, ale może Wam przypadnie do gustu.
Czekam na Wasze opinie i nalegam do męczenia Ali, jeśli chodzi o zamówienia ^^
Tak, tak, też Cię kocham skarbulku ; ***
A to wyżej, to ogółem dla Kasi ; *
Czekała, czekała i się doczekała :D
Mam nadzieję tylko, że się spodoba
<3

sobota, 24 listopada 2012

31. Nathan ;*

DLA PAULINY REPEĆ ;* <3

Szłaś parkiem razem z Nathanem. Rozmawialiście o wszystkich możliwych tematach. W pewnym momencie usiedliście na ławeczce, przy fontannie :
- Nath ? Chciałabym spędzić z tobą wieczność
- Przecież wiesz, że jestem do twojej dyspozycji każdego dnia i każdej nocy
- Wiem. Ale kiedyś jedno z nas umrze. Co wtedy zrobimy ?
- Druga osoba będzie musiała żyć, i czekać, aż spotkają się w niebie
- A nie łatwiej zginąć razem ? Teraz ?
- <t.i > ty żartujesz prawda ? Jestem pewien, że nie chcesz zginąć teraz
- Chcę. Chodzi o to, że chcę Nathan. Zrobisz to razem ze mną ? Proszę
- < t.i.> proszę cię. Nie mów tak.
Zamknęłaś oczy. Popłakałaś się. Myślałaś, że będzie chciał spędzić z tobą wieczność. Wstałaś z ławki i ruszyłaś w kierunku domu. Nath pobiegł za tobą :
- Zostaw mnie ! Skoro nie chcesz, to zrobię to sama
- < t.i > nie, że nie chcę ! Po prostu uważam, że mamy jeszcze wiele do przeżycia
- Nie chcesz, to mnie zostaw !
Ruszyłaś przed siebie. Nie odwróciłaś się. Mimo to wiedziałaś, że Nathan za tobą nie idzie :
- Dobrze ! - usłyszałaś po chwili - Zrobię to. Powiedz tylko gdzie, kiedy, i w jaki sposób. A możesz być pewna, że to zrobię.
Odwróciłaś się i powiedziałaś :
- Teraz. Po prostu chodź za mną - wyciągnęłaś do niego rękę.
Już po chwili staliście na dachu twojego bloku. Przytuleni do siebie całowaliście się. Nie czułaś strachu. Wręcz przeciwnie. Byłaś szczęśliwa, że zginiecie razem. Gdy oderwaliście się od siebie Nathan wyszeptał ci prosto do ucha dwa słowa :
- Jesteś gotowa ?
W odpowiedzi odsunęłaś się od niego i podeszłaś do krawędzi. Chłopak objął cię od tyłu. Chciałaś zrobić krok i skoczyć, jednak Nath cię powstrzymał :
- Rozmyśliłeś się prawda ?
- Nie. Po prostu chcę, żebyś jeszcze chwilę poczekała.
Zaczął śpiewać "Lie to me". Zamknęłaś oczy. Chłopak przytulił cię mocno. Czułaś się bezpieczniej niż kiedykolwiek. Gdy skończył spojrzałaś w dół. 
W momencie gdy zrobiłaś krok do przodu, Nathan wyszeptał :
- Życie poznało. Śmierć połączyła.
Czułaś, że chłopak się uśmiecha, więc też to zrobiłaś. Spadliście przytuleni do siebie z uśmiechami na twarzach. Nie mogłaś wymarzyć sobie lepszej śmierci. Nie żałujesz swojej decyzji. Wręcz przeciwnie, jesteś z niej zadowolona.


_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba ;D
Vicki błagam, tylko nie bij !



Ali ;*

czwartek, 22 listopada 2012

28.Nathan♥

    Londyn. Wiek XVII. Wojna trzydziestoletnia. Wybiegasz z Twojej kamienicy i widzisz jak wszystko dookoła zamienia się w popiół. Domy są palone, mieszkania rujnowane, rodziny mordowane. W głowie masz tylko jedno pytanie : gdzie jest Nathan ? Szybkim krokiem zmierzasz ku najbliższemu, najbardziej stabilnemu budynkowi. Twoje balerinki stukają o popękaną ziemię, a białe rajstopy zmagają się z ciemnymi plamami od gruzu. Dobiegają Cię odgłosy wojska.
- Uciekajmy ! - krzyczy jakaś kobieta obok Ciebie
Ciągnie Cię za rękę, jednak Ty patrzysz w jeden punkt. Miejsce skąd nadchodzą.
- Panienko musimy uciekać ! Inaczej zginiemy !
- Puszczaj mnie ! - odzywasz się w końcu
- A idź do diabła ! Niech Cię wymordują ! - i uciekła
Ludzie nigdy nie byli tutaj mili. A na pewno odkąd trwa wojna. Trwała już kiedy się urodziłaś. I tak ciągnie się w nieskończoność.
Widzisz powoli wyłaniające się z mgły cienie oficerów, żołnierzy, którzy za chwilę wszystkich zabiją. Ludzie za Tobą starają się schować, uciec, ale na marne. Cały czas słychać odgłosy walki, strzałów, krzyki.
Zbliżają się do Ciebie. Patrzysz w lewo. Dwóch ludzi w zielonych mundurach wlecze zakrwawionego chłopaka po ziemi.
- Nathan ! - krzyczysz
Biegniesz do niego, ale ktoś łapie Cię od tyłu. Nath jedynie podnosi głowę i patrzy na Ciebie, jakby mówił przepraszam.
- Nathan ! - krzyczysz - Nath ! Odezwij się ! Błagam !
Zaczynasz płakać, a oni Cię od niego odciągają. W końcu chłopak runął na ziemię, tak jak budynek obok. Nie podnosi się. Krzyczysz, wołasz go, ale na marne. Te krzyki jakby nie wydobywają się z Ciebie. Dobiegają z daleka. Wszystko cichnie i zwalnia. Ktoś celuje bronią w głowę i tak już nieruszającego się Nathana.
- Nie ! Zostawcie go ! Nathan ! Nie róbcie mu krzywdy ! Błagam !
Na marne....
Nagle coś zderza się z Twoją głową. Czujesz piasek na policzku i gruz pod całą Tobą. Odpływasz. Ciemność....

     Budzi Cię niewygodny grunt i szarpanie. Otwierasz oczy. Patrzysz w lewo. Widzisz wnętrze auta. Wywożą Cię gdzieś. Łza spływa Ci po policzku. Patrzysz w prawo. Na siedzeniu leży Nathan. Nadal nieprzytomny i zakrwawiony. Szybko wstajesz, łapiesz chłopaka za rękę, przy czym również brudzisz się krwią i zaczynasz do niego szeptać :
- Nath. Nath, kochanie, obudź się. Nie przeżyję bez Ciebie. Jesteś mi potrzebny. Nathan, błagam. Nie zostawiaj mnie.
Osuwasz się po metalu jaki zdobi samochód. Wciąż ściskasz rękę chłopaka, cała zalana łzami. Nagle Nathan zaczyna się dusić, kaszleć.
- Nathan, to ja <t.i.>. Błagam odezwij się.
Powoli otwiera oczy i uśmiecha się.
- Cieszę się, że ... - znów zaczyna kaszleć
- Dobra, lepiej nic nie mów. Najważniejsze, że oboje żyjemy.
- Do czasu... - wyszeptał i pocałował Twoją dłoń
Otwierają się z hukiem drzwi auta. Widzicie ludzi w mundurach. Patrzycie na siebie i na raz wypowiadacie słowa :
- Kocham Cię.
Wtedy Nathan zamyka oczy i zwalnia uścisk, w którym zamknął Twoją dłoń.
- NIE ! Nathan ! Nie ! Obudź się ! Błagam ! Nie rób mi tego ! Nathan !
Znów płaczesz, znów widzisz nieprzytomnego Nathana, znów ktoś do Was celuje. Patrzysz w oczy temu, który kieruje broń w Twoją  stronę. Nigdy nie wybaczysz im, że zabili Nathana. Nagle ten w zielonym zmienia kurs i ładuje w Natha kulkę. Z ust chłopaka wydobywa się cichy jęk i ostatni wydech. Nie żyje... teraz na pewno nie żyje.
Krzyczysz. Zabili go, kiedy trzymałaś go za rękę. Po kilku sekundach uspokajasz się i ponownie ściskasz rękę chłopaka, jeszcze mocniej.
- Zabijcie mnie. Zabijcie mnie tak, jak jego. Proszę. - mówisz ze łzami w oczach
Znów w Ciebie celują. Już się tak nie boisz. Strzał oddany z pistoletu. Oboje leżycie trzymając się za ręce w tym aucie, tylko że .... martwi. Zabili Was.

     Niedługo później wojna się skończyła. Oglądaliście ją z Nathanem z nieba. Kibicowaliście ocalałym ludziom, niczym na meczu piłki nożnej, ale również rozpaczaliście, gdy ginęli. Plus tej sytuacji jest taki, że jesteście wiecznie młodzi i szaleńczo w sobie zakochani.

piątek, 9 listopada 2012

23. Nathan ;*

Właśnie szykujesz się na randkę ze swoim chłopakiem Nathanem. Przed chwilą dostałaś od niego wiadomość. Napisał, że czeka na ciebie w waszym ulubionym miejscu. Byłaś bardzo podekscytowana, bo dzisiaj mija wasza rocznica. Postanowiłaś ubrać się wygodnie i modnie zarazem. Postawiłaś na czarne rurki, białą bokserkę, czerwoną bejsbolówkę i czarny full cap. Lubiłaś taki styl. Spakowałaś torebkę i poszłaś do łazienki. Wyprostowałaś włosy. W twoim przypadku trochę to trwało. Przy najmniej ci się udało. Oczy podkreśliłaś czarną kredką. Zdecydowałaś się jeszcze na tusz do rzęs. 
Gdy wyszłaś z łazienki wzięłaś do ręki telefon. Kolejna wiadomość od Nathana :
- Ile można czekać ?
Uśmiechnęłaś się pod nosem i odpisałaś :
- Jak kochasz to poczekasz.
Nic więcej nie napisał. Spakowałaś torebkę. Gdy byłaś już na dole przypomniało ci się, że nie zabrałaś prezentu dla Natha.Szybko pobiegłaś na górę po paczkę. Potem wróciłaś do drzwi. Założyłaś nike i wyszłaś z domu. Włączyłaś sobie muzykę i tańczyłaś po drodze.
Uśmiechałaś się do każdego. Nie przeszkadzało ci, że się na ciebie patrzą. Wręcz przeciwnie. Lubiłaś być w centrum zainteresowania. Kochałaś taniec.
Po niecałych 20 minutach dotarłaś do ławeczki przy fontannie. Usiadłaś. Nathana jeszcze nie było. Czekałaś na niego bardzo długo. W końcu wyjęłaś telefon z zamiarem zadzwonienia do niego. Dopiero wtedy zauważyłaś wiadomość od niego :
- Gdybym kochał, to bym poczekał.
Zatkało cię. Dlaczego zrobił ci to w waszą rocznice. Łzy zaczęły spływać ci po policzkach. Już chciałaś wstać z ławki gdy nagle ktoś zakrył ci oczy:
- Gdybym kochał to bym poczekał. Czekałem. Tylko zapomniałem, że miałem jeszcze skoczyć do kwiaciarni - usłyszałaś.
Po chwili zobaczyłaś, że obok ciebie siedzi Nathan z bukietem róż w ręku :
- Ty idioto ! Jak mogłeś mi coś takiego napisać ?! Nienawidzę cie !
- Ja też cię kocham !
I tu nastąpił długi i namiętny pocałunek :
- Jak mogłaś zwątpić w naszą miłość ? - zapytał
- Nie wiem. Ale treść tej wiadomości. Nawet nie wiesz co poczułam ! Nigdy więcej mi tego nie rób ! Zrozumiałeś ?!
- Oczywiście księżniczko. - znowu całus.
- Kocham cię Nathan
- Kocham cię <t.i>
- Mam coś dla ciebie.
Wyjęłaś z torby paczkę i podałaś mu ją :
- Proszę. Wszystkiego najlepszego z okazji naszej pierwszej rocznicy.
- A to dla ciebie. Pierwszej i nie ostatniej.
Ty również dostałaś paczkę. I przy okazji kwiaty. Gdy otwarłaś prezent zaczęłaś się śmiać :
- Co jest ? - zapytał Nath
- Otwórz swoją to się dowiesz.
Okazało się, że kupiliście sobie takie same bluzki. Ty dostałaś 'mój chłopak to idiota.'. Z kolei Nathan "Moja dziewczyna to idiotka.".
Podziękowaliście i poszliście do ciebie. Tam przebraliście koszulki, tylko po to, żeby iść razem na miasto.

_________________________________________________________________________________
Macie Nathana.
Dawno nic nie było ;D
Czekam na opinie

niedziela, 9 września 2012

18. Nathan ;*

To twój pierwszy dzień w nowej szkole. Bardzo się denerwujesz. Co prawda do Londynu przeprowadziłaś się już miesiąc temu, jednak dopiero dzisiaj szkoła. Spakowałaś się, naszykowałaś, zjadłaś śniadanie i tata zawiózł cię do szkoły :
- Miłego dnia - powiedział, gdy już wychodziłaś z auta
- Dzięki.
Wzięłaś kilka głębokich wdechów i ruszyłaś. Po niecałej minucie otwarłaś drzwi i twoim oczom ukazała się zatłoczona aula. Każdy szedł w inną stronę, tylko ty stałaś i nie miałaś zielonego pojęcia dokąd iść. W kóńcu postanowiłaś, że gdzieś pójdziesz. Przecież nie będziesz tak stała cały czas.
Gwałtownie obróciłaś się w prawą stronę i wylądowałaś na ziemi :
- Wszystko w porządku ? - usłyszałaś.
Podniosłaś wzrok i zobaczyłaś jakiegoś chłopaka. Miał na sobie biały T-shirt z czarnymi motywami, rurki wiszące w kroku, skejty, a na głowie full cap :
- Tak. Wszystko ok
- Jestem Nathan - rzekł pomagając ci wstać
- <t.i.>
- Miło mi poznać. Jesteś nowa prawda ?
- Skąd wiesz ?
- To widać. Wyglądasz na lekko zagubioną
- I tak się właśnie czuję
- Nie martw się. Mogę ci pomóc jak chcesz - uśmiechnął się przyjaźnie.
Podałaś mu swój plan lekcji. Na początku patrzył z niedowierzeniem a potem powiedział :
- O ja ! Jesteśmy w tej samej klasie !
- To świetnie ! - o dziwo podzielałaś jego entuzjazm.
Nath nic już nie powiedział, tylko złapał cię za rękę i pociągnął w kierunku klasy. Nie przeszkadzało ci to. Szczerze powiedziawszy poczułaś motylki w brzuchu. Ten chłopak miał w sobie coś, co bardzo ci się podobało.
Przez resztę dnia bawiłaś się świetnie. Nigdy nie sądziłaś, że w szkole może być tak fajnie. Poznałaś resztę klasy. Wszyscy chłopacy od razu cię polubili....ciekawe. Jeżeli chodzi o dziewczyny to większość cię mierzyła, ale tylko dlatego, że spędzałaś czas z najprzystojnieszym chłopakiem w klasie. Jednak znalazła się paczka lasek które serio cię polubiły. Pod koniec dnia wymieniłaś się z Nathanem  numerem telefonu.
Gdy wracałaś do domu z tatą nie mogłaś przestać się uśmiechać. Nagle wybuchnęłaś śmiechem :
- O co chodzi ? - spytał cię ojciec
- Sama nie wiem. Po prostu dzisiejszy dzień był fantastyczny. Poznałam tylu wspaniałych ludzi. Nigdy nie sądziłam, że w szkole może być tak wesoło - odpowiedziałaś i znowu zaczęłaś się śmiać.
Twój tata uśmiechnął się. Widać, że cieszył się z twojego szczęścia.
Gdy wróciłaś do domu nie mogłaś przestać myśleć o Nathanie. Cieszyłaś się, że go poznałaś. Za każdym razem, gdy przypominałaś sobie jak trzyma cię za rękę czułaś motyle w brzuchu.
Następnego dnia Nath przyszedł po ciebie i razem poszliście do szkoły. Cały dzień nie mogłaś się skupić, bo w twoich myślach był on. Postanowiłaś z nim porozmawiać, bo miałaś wrażenie, że się zakochałaś.
Po szkole Nathan znowu cię zaczepił :
- Mogę cię odprowadzić ? - spytał
- Jasne.
Przez prawie całą drogę szliście w ciszy. Gdy przechodziliście, przez coś w rodzaju parku zebrałaś się na odwagę :
- Nathan ? Muszę ci...- nie dokończyłaś, bo chłopak cię pocałował.
Podczas pocałunku zdałaś sobie sprawę, że to na pewno jest zakochanie. Gdy oderwaliście się od siebie powiedziałaś :
- Kocham cię
- Ja ciebie też. Kocham cię od chwili gdy wpadliśmy na siebie. Nie mogłem o tobie zapomnieć. <t.i.> chcesz być moją dziewczyną ? - spytał z powagą
- Tak Nathan. Chcę - i znowu się pocałowaliście.
Od tego czasu jesteście szczęśliwą parą. Bardzo się kochacie i nie umiecie żyć bez siebie

________________________________________________________________________________
Taki tam na szybko ;D
Dla Vicki ;*
Czekam na opinie





ALi;*

czwartek, 12 lipca 2012

16. Nath;*

Jesteś kuzynką Jay'a z zespołu The Wanted. Zawsze spędzałaś z nim dużo czasu, nie dlatego, że jest popularny, po prostu lubisz jego sposób bycia. Jednak od pewnego czasu starasz się spędzać z chłopakami każdą wolną chwilkę. Wszystko dlatego, że jeden z nich wpadł ci w oko. Któregoś dnia, od razu po szkole, poszłaś do domu chłopaków. Byłaś wściekła. Kolejna jedynka do kolekcji, wiedziałaś, że rodzice ci tego nie wybaczą.
Weszłaś do domu, było otwarte. Usłyszałaś, że na górze chłopacy oglądają mecz. Nie chciałaś im przeszkadzać, więc wyszłaś na taras. Tam zdjęłaś marynarkę i usiadłaś na krześle. Była piękna pogoda. Świeciło słońce i na niebie nie było żadnej chmurki. Siedziałaś z zamkniętymi oczami i zastanawiałaś się, jak wytłumaczysz się rodzicom, gdy nagle ktoś zakrył ci oczy :
- Zgadnij kto ! - usłyszałaś. Od razu wiedziałaś, że to Nath, jednak postanowiłaś się z nim trochę podroczyć:
- No nie wiem....Może jakaś podpowiedź ?
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko przejechał ustami po twojej szyi i zatrzymał się na policzku. Czułaś jego oddech na swojej skórze:
- Przykro mi, ciągle nie wiem - powiedziałaś.
Wiedziałaś, że Nath się uśmiechnął. Zaczął zniżać się do twoich ust. Po twoich plecach przeszedł przyjemny dreszcz. Jednak chłopak poszedł na łatwiznę, cmoknął cię w policzek i usiadł na krześle naprzeciwko:
- Widzę, że jesteś nie w humorze, więc coś dla ciebie przyniosłem. Poczekaj chwilę - powiedział i wszedł do środka.
Po chwili wrócił, położył na stolę słoik z nutellą i miskę z truskawkami. Jedliście i rozmawialiście. Powiedziałaś mu, o problemach w szkole. On zaoferował ci pomoc w chemii. Siedzieliście na tarasie do wieczora, więc postanowiłaś, że zostaniesz na noc. Twoja mama nie miała nic przeciwko.
Następnego dnia wszyscy z wyjątkiem ciebie i Natha wyszli. Wy mieliście już inne plany. Postanowiliście, że poćwiczycie wykonywanie eksperymentów z chemii. Stwierdziliście, że najbezpieczniej będzie w ogrodzie. Oboje dla żartów ubraliście się w białe fartuszki i okulary:
- Do twarzy ci w tym stroju - powiedziałaś
- Dzięki. Ty też ładnie wyglądasz - odparł Nath.
Oboje uśmiechnęliście się i zabraliście się do pracy:
- To musi wystrzelić do góry - poinformowałaś go.
Po kilku minutach wymieszaliście wszystko co potrzebne :
- Padnij !!! - krzyknął Nath i oboje wylądowaliście na ziemi. Leżeliście i płakaliście ze śmiechu. Po kilku minutach wstaliście :
- Chyba coś nam nie wyszło - stwierdziłaś zaśmiana
- Dodajmy to - powiedział Nath i wziął do ręki słoiczek z niebieskim płynem. I nie czekając na twoją reakcję wlał zawartość do specjalnego pojemnika. 
Zadziałało. Płyn wystrzelił w górę, a razem z nim farba:
- Ty słodki idioto ! Dodałeś do tego farbę ! - krzyknęłaś
- Wiem ! Ale przynajmniej zadziałało ! 
Po kilku minutach byliście już cali niebiescy. Nagle Nath spytał :
- Serio uważasz, że jestem słodki ?
- I to jak - powiedziałaś i uśmiechnęłaś się zadziornie.
Reakcja Nathana była natychmiastowa. Przyciągnął cię do siebie i namiętnie pocałował :
- Kocham cię - wyszeptał i wyciągnął z kieszeni telefon
- Ja ciebie też - odpowiedziałaś i klepnęłaś go w tyłek
- Nieładnie - powiedział chłopak i cmoknął cię w policzek
- Zacny tyłeczek milordzie - powiedziałaś i namiętnie go pocałowałaś, a on zrobił wam zdjęcie.
Od tego dnia, jesteście nierozłączną parą. Bardzo się kochacie, a wasz związek kwitnie....








Taki tam dla Vicki :*
Mam nadzieję, że się podoba ;D
Jak nie, to napiszę innego.
Teraz już będę bardziej o was dbać, i dodawać więcej imaginów ;D


ALi;*

poniedziałek, 9 lipca 2012

15. Nath ;*

Dzisiaj dowiedziałaś się, że twoi rodzice się rozwodzą. Byłaś na nich wściekła. W domu panowała bardzo napięta atmosfera która ci przeszkadzała, więc wyszłaś. Postanowiłaś, że pójdziesz odwiedzić swojego chłopaka. Gdy byłaś pod domem zaczęłaś przeszukiwać torebkę w poszukiwaniu kluczy. Nagle natknęłaś się na coś ostrego. Potem szybko otwarłaś drzwi i weszłaś do środka. Twojego skarba nie było w domu. Zamknęłaś za sobą drzwi i poszłaś na górę.
Weszłaś do łazienki, odkręciłaś wodę i zaczęłaś się rozbierać. Gdy byłaś w samej bieliźnie zakręciłaś kran i zamknęłaś drzwi. Potem wyjęłaś z torebki żyletkę, którą już wcześniej znalazłaś i weszłaś z nią do wody. Chwilę siedziałaś w bezruchu i obserwowałaś wodę. Nagle poczułaś przypływ odwagi i wzięłaś do ręki ostry przedmiot. Położyłaś lewą rękę na oparciu wanny, i niezastanawiając się przejechałaś nią po ręce. Wycięłaś sobie pierwszą literę imienia swojego skarba. Krew ciekła ci po ręce, wannie, i spływała do wody lekko ją barwiąc. Już chciałaś wziąć się za kolejną literę, gdy do łazienki wszedł Nathan. Podbiegł do ciebie i zabrał ci z ręki żyletkę i wyrzucił ją do kosza.
- Czy ty oszalałaś ?! Nie masz co robić ?! To jest jakaś nowa moda ?! Oszalała ! Po prostu oszalała ! - krzyczał.
Po kilku sekundach wyciągnął cię z wody, okrył kocem i owinął ręcznikiem ranę. Cała mokra pojechałaś z nim do szpitala. Tam opatrzyli ci ranę i wróciliście. Tym razem chłopak zawiózł cię do twojego domu. Tam przebrałaś się i poszłaś spać.
Obudziłaś się następnego dnia. Nath leżał obok ciebie, spał. Nie zastanawiając się długo, wyjęłaś ze szuflady żyletkę i po cichu weszłaś z nią do łazienki. Zdjęłaś bandaż z ręki i zaczęłaś wycinać sobie kolejne litery. Cały czas zaciskałaś zęby. Gdy skończyłaś, wszystko było we krwi. Wiedziałaś, że możesz się wykrwawić, ale nie przejmowałaś się tym zbytnio. Cała ręka bardzo cię szczypała. W końcu nie wytrzymałaś i zaczęłaś krzyczeć z bólu.
W pewnym momencie do łazienki wbiegł Nathan. Gdy zobaczył krew podbiegł do ciebie i przyłożył bandaż do rany. Po kilku minutach byłaś już w szpitalu. Tym razem sprawa była poważniejsza, bo straciłaś bardzo dużo krwi. Podłączyli cię do kroplówki, i chcąc nie chcąc musiałaś leżeć w łóżku szpitalnym. Twój skarb cały czas siedział przy tobie.
Po południu chłopak został poproszony o wyjście na moment. Gdy tylko stanął za szybą pielęgniarka zaczęła wołać lekarza. Okazało się, że zaczęło zanikać ci tętno. Lekarz nie tracił czasu, zaczął cię reanimować. Twój chłopak wszystko obserwował.
Mimo, że starali się cię uratować, dla ciebie było już za późno. Twój chłopak widział jak umierasz. Widział na własne oczy jak opuszczasz go na zawsze.


trzy dni później :

Dziś jest twój pogrzeb. Wszystkim jest ciężko, nie mogą przeboleć, że ich opuściłaś. Twój skarb ma wielkie poczucie winy. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego to zrobiłaś. Skąd wziął się u ciebie ten pomysł....


dwa tygodnie później :

Dziś odbywa się kolejny pogrzeb. Tym razem Nathana. Nie mógł bez ciebie żyć. Byłaś dla niego najważniejsza, niezbędna jak tlen. Jedynym plusem tej sytuacji, jest to, że będziecie już na zawsze razem....





No to macie takiego o śmierci ;D
Dawno mnie nie było, tęskniliście ?



ALI;* 

niedziela, 17 czerwca 2012

1.Nathan ♥

Leżysz w łóżku zapłakana. Poduszka mokra, chusteczki w koszu się nie mieszczą, komórka wyciszona, drzwi zamknięte. Humor próbuje poprawić Ci mała MP3 z Twoimi ulubionymi piosenkami. Łzy spływają Ci po policzkach. Nic nie słyszysz przez słuchawki w uszach. Nagle poczułaś wibracje. Znowu. Niechętnie sięgasz ręką pod poduszkę. Wyciągasz telefon i widzisz na wyświetlaczu :`Skarbek:**`. Rozłączyłaś się. Tak jak za poprzednimi razami. Nie mogłaś mu wybaczyć. Mówił, że Cię kocha. Zdradził Cię. Dałaś mu drugą szansę. Znów zawiódł. Nigdy nie zapomnisz tego widoku. Twój ukochany siedzi na ławce w paku z jakąś blondynką. Obejmuje ją i co jakiś czas całuje. Uśmiechają się do siebie. Okropne.
Koniec końców wysłał Ci sms'a. Treść prosta :`Kocham Cię! Przepraszam! Wybacz mi!`. Pomyślałaś o tym, że trzeciej szansy nie dostanie. Później myślisz o śmierci. Najlepsze rozwiązanie. `Ty sobie będziesz ze swoją dziewczyną, a ja nie będę Wam przeszkadzać.` - pomyślałaś. Usiadłaś na łóżku. Wytarłaś policzki. Wysmarkałaś jeszcze jedną chusteczkę i ubrałaś buty. Założyłaś swoją ulubioną bejsbolówkę i wyszłaś z domu. Szłaś przez ten park. Zatrzymałaś się przy ławce, na której widziałaś Twojego chłopaka z tą dziewczyną. Usiadłaś na niej na chwilę. Wyjęłaś komórkę z kieszeni. Kliknęłaś `Utwórz wiadomość` i zaczęłaś stukać w małą klawiaturę. Sms oczywiście powędrował do Nathana. Wysłałaś : `Wiesz ? Szkoda, że wcześniej nie zrozumiałeś, że serio Cię kocham. Teraz jest już za późno. Tam gdzie się poznaliśmy, powinniśmy zakończyć nasz związek.`. Wstałaś, schowałaś telefon i poszłaś nad jezioro. Zatrzymałaś się kilka metrów od wody. Wyobraziło Ci się wszystko. Wszystko to, jak się poznaliście. Siedzisz z <i.t.p.> na kocu. Czytacie książki, żartujecie. Nagle ktoś opryskał Was wodą. Usiadłaś na kocu, a Twoja przyjaciółka pobiegła za jednym z chłopaków. Był wysoki, przystojny, o ciemnej karnacji. Przed Tobą stał uśmiechnięty Nath. W jego okularach przeciwsłonecznych dostrzegłaś swoje odbicie. Szybko poprawiłaś fryzurę, a on usiadł obok Ciebie :
- Cześć. Jestem Nathan. A Ty ?
- A ja mogę być nawet Twoją dziewczyną. - uśmiechnęłaś się, a on dał Ci buziaka
- <t.i.> ! Pomóż mi ! - dostrzegłaś wołanie o pomoc kumpeli

Wtedy przed oczami znów stanęło puste jezioro. Wbrew woli uśmiechnęłaś się. Ponownie zaczęłaś płakać. Powoli ruszyłaś do wody. Nagle się zatrzymałaś. Przeszłaś kawałek po brzegu. Weszłaś na pomost. Stanęłaś tyłem do krawędzi i zamknęłaś oczy. `Kochałam Cię. Teraz Ty pokochaj to, co straciłeś.` - pomyślałaś. Wtedy odchyliłaś się do tyłu i wpadłaś do wody. Miałaś cały czas zamknięte oczy. Wstrzymałaś oddech. Czułaś jak woda wypełnia Twoje płuca. W końcu umarłaś.



Vic..